Turbacz pieszo

Długo zajmują mi takie posty. W sensie, że mija sporo czasu aż coiś napiszę. Zwykle ze względu na obrabianie zdjęć. lato, więc nie ma czasu siedzieć przed ekranem. Ale w końcu się zebrałem i obrobiłem zdjęcia. A zdjęcia z wycieczki pieszej na Turbacz z tamtego tygodnia. Chyba najbardziej upalny dzień w tym roku. A Basia przeszła ponad 30 km! To w ogóle jest problematyczne stwierdzenie ile tak naprawdę. Mam ten licznik rowerowy z GPS.


Trasa rowerowa 1650987 - powered by Wandermap 

Na bieżąco pokazuje różne parametry. Basię najbardziej cieszą kalorie, a mnie pokazywanie w formie obrazka ile wydychnęliśmy CO2, a tym samym ile drzew nakarmiliśmy. Śmieszne, to. W każdym razie licznik pokazał 38 km. Potem po zgraniu śladu na aplikację w komputerze wyszło około 36. Pewnie to efekt uśrednienia i wyprostowania śladu. Następnie po zgraniu na mapę google. Wyszło niespełna 33. To pewnie efekt kolejnego uśrednienia i spłaszczenia trasy. Ale ponad 30 jest. W upale. Mieliśmy krem z filtrem 30. Ale i tak nas opaliło. W domu wieczorem okazało się, że Basia ma gorączkę od wysiłku. Bałem się tez udaru. Ale nazajutrz na szczęście wszystko przeszło. W okolicy Starych Wierchów spotkaliśmy mojego fryzjera, też szli na Turbacz. Na Turbaczu obowiązkowo ognisko i kiełbaski. Tego dnia co rusz było widać pięknie Tatry co pokazują zdjęcia poniżej.

Komentarze

eldka pisze…
Pięknie ! Zachłysnęłam się wirtualnie, bo to tylko mogę.

Pozdrawiam.