Długo odmawiałem sobie tego filmu, podejrzewając, że nie warto go oglądać. Lubię filmy SF, ale ten jawił mi się filmem dla dzieci. Tak zakładając, uważałem, że będzie naiwny. Dziś wreszcie przy deszczowej pogodzie go zobaczyłem. Tak się złożyło, że parę dni temu nagrałem go z HBO. Rozczarował mnie pozytywnie.
Wiem, należy napisać, że mnie zaskoczył pozytywnie, ale to taki oksymoron, który dobrze wyraża moje odczucia po oglądnięciu. Bohaterem jest tam dziecko, z tego względu zapewne film jest kierowany do widowni młodszej. Film pozbawiony jakiejkolwiek przemocy. Po za jedynie sceną pobicia ojca bohatera. Dzięki temu, że bohaterów jest dwóch. Właśnie ojciec i syn. Wątek obyczajowy i wyciskający łzy. To właśnie relacje między tymi dwoma. SF, to walki robotów. Nieodległa przyszłość. Pojawia się rok 2014 jako ten w którym stworzono bodajże któregoś z robotów. To już tuż, tuż za progiem. Czemu walki robotów? Bo ludzie już nie boksują. Zastąpiły je roboty sterowane przez operatorów i częściowo autonomiczne. Przynajmniej te lepsze, bardziej zaawansowane. Właśnie to jest smaczkiem tego filmu. Dzieciak znajduje na złomowisku robota, który tak bardzo ulotnie wydaje się mieć osobowość. To bardzo ciekawy zabieg w tym filmie. Kilkakrotnie bohaterzy, to jeden to drugi upominają się - gadasz do maszyny. Ale przecież my sami często wkładamy osobowość w tryby urządzeń, których używamy. To w tym filmie się udało. Jest na tyle ulotne, że w przełomowych momentach filmu czekamy na przebudzenie, które jednak do końca nie następuje. Ale też my do końca filmu nie pozbywamy się odczucia i nadziei. Dobrze zrobiony film. Bez naiwności, bez kiczu. Profesjonalne zaplecze techniczne. Tak świat wygląda już w tej chwili na deskach kreślarskich i w laboratoriach. Przeźroczyste, elastyczne ekrany. W filmie technika nie jest nachalna ani naiwna. Można film polecić zarówno młodej widowni, jak i starszej. Każdy znajdzie coś fajnego w tym filmie dla siebie.
Wiem, należy napisać, że mnie zaskoczył pozytywnie, ale to taki oksymoron, który dobrze wyraża moje odczucia po oglądnięciu. Bohaterem jest tam dziecko, z tego względu zapewne film jest kierowany do widowni młodszej. Film pozbawiony jakiejkolwiek przemocy. Po za jedynie sceną pobicia ojca bohatera. Dzięki temu, że bohaterów jest dwóch. Właśnie ojciec i syn. Wątek obyczajowy i wyciskający łzy. To właśnie relacje między tymi dwoma. SF, to walki robotów. Nieodległa przyszłość. Pojawia się rok 2014 jako ten w którym stworzono bodajże któregoś z robotów. To już tuż, tuż za progiem. Czemu walki robotów? Bo ludzie już nie boksują. Zastąpiły je roboty sterowane przez operatorów i częściowo autonomiczne. Przynajmniej te lepsze, bardziej zaawansowane. Właśnie to jest smaczkiem tego filmu. Dzieciak znajduje na złomowisku robota, który tak bardzo ulotnie wydaje się mieć osobowość. To bardzo ciekawy zabieg w tym filmie. Kilkakrotnie bohaterzy, to jeden to drugi upominają się - gadasz do maszyny. Ale przecież my sami często wkładamy osobowość w tryby urządzeń, których używamy. To w tym filmie się udało. Jest na tyle ulotne, że w przełomowych momentach filmu czekamy na przebudzenie, które jednak do końca nie następuje. Ale też my do końca filmu nie pozbywamy się odczucia i nadziei. Dobrze zrobiony film. Bez naiwności, bez kiczu. Profesjonalne zaplecze techniczne. Tak świat wygląda już w tej chwili na deskach kreślarskich i w laboratoriach. Przeźroczyste, elastyczne ekrany. W filmie technika nie jest nachalna ani naiwna. Można film polecić zarówno młodej widowni, jak i starszej. Każdy znajdzie coś fajnego w tym filmie dla siebie.
Komentarze