Wreszcie kino

Po długiej przerwie wybraliśmy się do kina. Film to Wszystkie odloty Cheyenne’a Bardzo cenię Seana Penna ale w tym filmie nie przekonuje mnie jako postać przez niego zagrana. Ta postać dla mnie jest jakaś taka bez życia. Nie ma swojej osobowości. Film niby dobry, ale chyba zbyt trudny jak na wyświetlanie go w multipleksach. W zasadzie trudno powiedzieć o czym jest ten film. Czy ma jakieś przesłanie, puentę. Zwróciły moją uwagę wymieniane uczucia co jakiś czas, ale powiem szczerze nie załapałem po co. Z czym miały związek. Bohater grany przez Seana wyrusza w podróż powrotną po odwiedzinach u zmarłego ojca z którym nie widział się 30 lat. Jak to w filmach drogi co rusz zatrzymuje się gdzieś i spotyka różnych ludzi. Ale nawet te postaci nie są zbyt interesujące. Nie mają nam zbyt wiele do powiedzenia. W zasadzie zacząłem je zauważać dopiero w połowie filmu. Dopiero wtedy zrozumiałem, że nie są przypadkowe. Że powinny mieć jakieś znaczenie. Nie odkryłem chyba go. Nie potrafię też odkryć związku z wymienianymi właśnie uczuciami. Wygląda na to, że muszę oglądnąć ten film ponownie w domowym zaciszu. Wychodząc z kina byłem trochę zdezorientowany tym filmem i historią w nim opowiedzianą. A może historii po prostu nie było, a może film był zbyt trudny abym go zrozumiał?

Komentarze