Trylogia antykryminalna

To trylogia o pensjonariuszu zakładu dla psychicznie chorych. Pełna barwnych, ekscentrycznych postaci. Zwaryjowanych przebieranek. Śmiesznych pomyłek. Taki zwaryjowany świat. Zwaryjowany jak umysł bohatera, smakosza pepsicoli. W tym świecie, każdy hotel ma łazienkę bez toalety i brudną wannę. Można by pomyśleć, że to jakaś obsesja autora. Bohater co sześć lat (każda następna część) zostaje wplątany w jakąś kryminalną intrygę. Za każdym razem inaczej wydostaje się ze swojego szpitala i tam ponownie wraca. W pierwszej części zostaje po prostu zeń wyrzucony i wplątany w kradzież pewnych dokumentów, a tym samym i morderstwo. W drugiej niejako wypożyczony i szuka zaginionej dziewczynki. W trzeciej wreszcie porwany celem przewiezienia walizy pełnej pieniędzy. Są to takie antykryminały. Bardzo zabawne, nierealne historie. Pełne niesamowitych, fantastycznych przygód. Nie ma chwili odpoczynku od pędzącej akcji. Jednakże na końcu zawsze następuje wyjaśnienie całej intrygi przez autora, ustami bohatera.

Komentarze