W planach była wycieczka rowerowa. Pogoda wyśmienita. Z samego rana Basia zasadziła zakupione wczoraj kwiatki. Ja posprzątałem w garażu. Wywiozłem butelki plastikowe i szklane. Umyłem samochód. Odkurzyłem też miejsce przy kominku z opadłych tam leszczyn. Mieliśmy się przejechać gdzieś, a potem zrobić grilla. Zamiast obiadu. Kupiłem wczoraj ryby i indyka. Dziś jeszcze skoczyłem po pieczarki i białe wino.

Z uwagi na ryby. Zwykle do grilla pijemy czerwone. Białe okazało się strzałem w dziesiątkę. Ale o tym za chwilie. Prace porządkowe zakończyłem dopiero około 14:00 wysłuchawszy podczas tych prac, mini powieść Emila Zoli Radykał i ponad półtorej godzinne słuchowisko Paulo Coelho Alchemik. Chyba nie chce mi się ich szerzej opisywać. Pogoda i te prace tak nas rozleniwiły, na dodatek zrobiło się późno, że zrezygnowaliśmy z rowerka na rzecz grilla. Rozpaliłem i zaczęliśmy biesiadę. Wypiliśmy całe wino. Basia wcześniej jeszcze pół wiśniowego piwa. Po wszystkim położyła się na leżaku i zasnęła na dwie godziny. O rowerze nie było już mowy. Zresztą po pijaku jeździć nie wolno. Jutro jadę nad Jezioro Rożnowkie. Z domu rowerem. Choć chętnie bym skoczył samochodem do Myślenic i dopiero stamtąd rowerem dalej. Kawał drogi do tego jeziora. Nie chcę jednak zabierać Basi samochodu. Myślę, że cała wycieczka zajmie nie więcej niż trzy dni, w tym dwa noclegi. Choć fajnie by było już jutro dojechać do jeziora. Rano idziemy na ósmą do kościoła, więc około 10:00 ruszę z domu. Do Myślenic powinienem dotrzeć w około 3-4 godziny. Tą drogę objechałem już kilkakrotnie.

Z uwagi na ryby. Zwykle do grilla pijemy czerwone. Białe okazało się strzałem w dziesiątkę. Ale o tym za chwilie. Prace porządkowe zakończyłem dopiero około 14:00 wysłuchawszy podczas tych prac, mini powieść Emila Zoli Radykał i ponad półtorej godzinne słuchowisko Paulo Coelho Alchemik. Chyba nie chce mi się ich szerzej opisywać. Pogoda i te prace tak nas rozleniwiły, na dodatek zrobiło się późno, że zrezygnowaliśmy z rowerka na rzecz grilla. Rozpaliłem i zaczęliśmy biesiadę. Wypiliśmy całe wino. Basia wcześniej jeszcze pół wiśniowego piwa. Po wszystkim położyła się na leżaku i zasnęła na dwie godziny. O rowerze nie było już mowy. Zresztą po pijaku jeździć nie wolno. Jutro jadę nad Jezioro Rożnowkie. Z domu rowerem. Choć chętnie bym skoczył samochodem do Myślenic i dopiero stamtąd rowerem dalej. Kawał drogi do tego jeziora. Nie chcę jednak zabierać Basi samochodu. Myślę, że cała wycieczka zajmie nie więcej niż trzy dni, w tym dwa noclegi. Choć fajnie by było już jutro dojechać do jeziora. Rano idziemy na ósmą do kościoła, więc około 10:00 ruszę z domu. Do Myślenic powinienem dotrzeć w około 3-4 godziny. Tą drogę objechałem już kilkakrotnie.
Komentarze
Nie rozpalam jednak grilla, bo nie lubię potraw przygotowywanych w ogrodzie. Zastawiam stół uprzednio przygotowanymi daniami...
Życzę miłego wypoczynku :)