Batman na rowerze

W sobotę wieczorem spacer w deszczu, ale było fajnie. Poszliśmy wieczorem, bo od rana łupałem kamień. W niedzielę pojechaliśmy na rower. W Puszczę Dulowską. Straszyło od samego początku. Powyżej Filipowic dopadła nas burza. Dopadł nas deszcz choć uciekaliśmy twardo. Wiadomo, jak burza nie idzie rowem Krzeszowickim tylko górą, to nie ma szans aby do niego weszła. Tak więc zaczęliśmy szybko zjeżdżać w dół do Krzeszowic. Oczywiście w Krzeszowicach sucho, no to my na lody. Tam są najlepsze w okolicy. Jednak wracając i tak dołapał nas ponownie deszcz. Ale w sumie wycieczka się udała.



Nadchodzi wolne i oczywiście znowu mam urlop. I mam dylemat. Chciałem wreszcie przejechać od tego Zwardonia górami. Ma być upał i wybierałem się rowerem, a dziś kolega mi mówi - No co ty, tam pełno śniegu - Ja już nie wiem co mam robić. Chyba jednak muszę podzwonić po schroniskach i się dowiedzieć jak i czy w ogóle jest sens. Tego urlopu nie oddam już w całości Basi. Ja też chcę coś z tego mieć. Nie wiem, może na butach przejdę. Może pojadę w okolicę jeziora Rożnowskiego, tam śniegu już nie powinno być. Może coś w Tatry jednak na Ski-toury. Toż to pełnia sezonu. Jeszcze nie wiem, coś się wymyśli. A na ogrodzie też roboty moc. Dziś znowu tłukłem kamień.


Trasa rowerowa 1527707 - powered by Bikemap 

Komentarze