W piątek wybrałem się do rodziców, a po powrocie jeszcze wymalowałem drugi raz sufit. W sobotę natomiast zacząłem o 8:00 i skończyłem o 23:00 jedynie z przerwą na obiad. Jednym słowem skończyłem mniejszą część salonu. Tam gdzie jest kominek. Trochę o kolorach. Sufit Magnolia. Ściany Biała czekolada. Kominek Czerwone wino, przejście i framugi okien Cynamonowy deser. Musiałem żonglować czterema kolorami. Z samego rana pomalowałem wszystko jednokrotnie. Potem jak schło poszedłem do garażu. Wywiozłem wszystkie szklane i plastikowe butelki do odpowiednich pojemników. Umyłem samochód i zjadłem obiad. Około 16:30 wziąłem się za drugie malowanie. Wymalowałem przejścia i kominek. Acha jedna ze ścian, ta bezpośrednio przy kominku, też jest ciemna. Cynamonowy deser. Od kominka się brudzi i fajnie wygląda jak jedna ściana jest ciemniejsza. Około 19:00 poszedłem jeszcze spalić składowane tektury. Składam takie też w garażu, bo zawsze na ogrodzie jest coś do spalenia. Jakieś gałęzie. To jest bardzo dobra podpałka. Na jesieni wycinałem krzaki na końcu ogrodu przy podjeździi jest cały stos gałęzi. Podpaliłem je. Co prawda nie miałem czasu doglądać i nie wiem czy wszystko się spaliło. Wróciłem do domu i wymalowałem ściany po raz drugi. Myślałem, że to będzie koniec. Ale się okazało, że ściana od kominka trochę prześwituje. Nierówno wymalowana poprzednia warstwa. Takim ciemnym kolorem niezbyt dobrze się maluje. Musiałem niestety po raz trzeci ją pomalować. Farby starczyło na styk. Tego koloru kupiłem jedynie dwu i pół litrowy pojemnik. Widzę też, że pieć litrów nie starczy na sufit w obu częściach. Tym kolorem też pomalowałem ścianę z kamienia. Nie wiem czy starczy też pięć litrów na wszystkie ściany. Ta druga część jest większa. Na poniedziałek mam jeszcze czym malować. Dziś mimo niedzieli chyba przeniosę już wszystko z większej części do mniejszej i przygotuję do malowania. W poniedziałek może uda mi się zacząć w dużej części. W piątek zadzwonili z mebli, że w następny piątek przywiozą. Mam więc tydzień na wymalowanie tej większej części i wyniesienie wszystkich mebli stamtąd. Nie będzie prosto. A pogoda jest taka wspaniała. Odmówiłem sobie skitourów w Tatrach, odmówiłem rowerka. Może dziś na chwilę chociaż skoczę. A na koniec muszę to zapisać na przyszłość. W sobotę Konrad na zawodach doszedł do finału pokonawszy 150 osób. Zajął co prawda piąte miejsce. To zawody boulderowe, ale w finale było wspinanie się z liną, a Konrad od dwóch lat z liną się nie wspinał i niestety poległ na robieniu wpinki. Ale to i tak wielki sukces. Po raz pierwszy doszedł do finału.
Komentarze
A te literki zanim opublikujemy komentarz muszą być ? czasem trudno rozpoznać o, a ;)
dziękuję :))))