Broniłem się długo i zaciekle. W pracy po kolei wszyscy odpadali. Wszyscy na około smarkali i kichali. Poległem dopiero jak Basi się dostało. Mniej Basia przechorowała bardzo, oczywiście nawet traktorem nie zaciągnie ją do lekarza. Jest w domu, bo niestety straciła pracę. Ja zacząłem odczuwać coś we środę. Odczuwać tak, że zaczęło mnie to martwić. Basia wtedy miała apogeum. No i chyba mnie zaraziła. Własna żona - zdrajca. We czwartek jeszcze miałem się twardo, a nawet sądziłem, że przetrwam to i się nie dam. W piątek w pracy około ósmej godziny ze zdziwieniem stwierdziłem, że ból gardła pozbawił mnie możliwości mówienia. Comarch otwarł w nowo wybudowanym budynku (mogę przejść przez garaż) iMed24 Supernowoczesną klinikę. Pracownicy od pierwszego marca mogą korzystać. Mamy tam dość pokaźny pakiet darmowych usług. Wiele innych 50% i stomatologię 20% zniżki. Zapisałem się na wizytę, bo stwierdziłem, że raczej samo nie przejdzie. Pani doktor zajrzała do gardła i złapała się za głowę. Angina jak nic i na dodatek migdałki są już zajęte. Dostałem antybiotyk i L4 aż do następnego piątku! Pierwszy raz w życiu, po za pobytem w szpitalu mam taką długą labę. Ale niestety przekreśla to moje skitourowe plany. A dziś taka piękna pogoda. Można by popróbować nowy sprzęt. Może uda się w kolejny piątek. Antybiotyk mam 10 dni. Zacząłem w wczoraj wieczorem. Dziś już odzyskałem mowę, choć łatwiej pisać. Bardzo, bardzo chcę wypróbować skitoury jeszcze w tym roku. Jak nie Beskidy, to Tatry będą dostępne do co najmniej maja. Wszystko jeszcze przede mną. No i tydzień laby. Tydzień na czytanie!
Komentarze
Pozdrawiam słonecznie :)