Od dłuższego czasu już na wszystkich wycieczkach pieszych i rowerowych korzystam z GPS-u w formie loggera. To genialne urządzenie niewiele większe od pudełka zapałek.
Zapisuje trasę po której się poruszam. Ma bardzo czuły odbiornik i bateria starcza na około 30 godzin. POtem w domu zgrywam trasę i mogę zsynchronizować z nią zdjęcia robione w drodze. Brakowało mi jednak ostatnio tego, że na bieżąco nie widzę jaką odległość już przebyłem. Wysokość owszem mogłem zawsze zobaczyć na telefonie. No i oczywiście miałem tam mapę. Mógłbym w telefonie zapisywać tą trasę i na bieżąco wiedzieć odległość. Niestety telefon musiałby być cały czas włączony. Niestety przy czynnym GPS starcza na około 5 godzin. To stanowczo za mało. Dlatego też nabyłem tego loggera. Byłem z niego bardzo zadowolony. Do czasu jak wyprałem go w pralce razem z plecakiem. Był tak mały, że mieścił się w kieszonce na pasku. Dlatego zapomniałem o nim. Po wypraniu działa, ale coś z nim nie tak. Jest niepewny. Szwankuje przełącznik trybu i nie chce się ładować bateria. Na szczęście można ją wyjąć i ładować. Jest taka sama jak w kamerce sportowej. Ale to trochę upierdliwe i niepewne. No i brakowało mi informacji o odległości i wysokości na bieżąco. Postanowiłem więc kupić sobie nowy, ale trafiłem na coś jeszcze fajniejszego. Trochę większy, ale ma wyświetlacz. Te same funkcje i dodatkowo jest po prostu licznikiem rowerowym. Nawet wyświetla liczbę spalonych kalorii. Bateria starcza na 28 godzin. To jest to. I kosztuje niewiele drożej od tego loggera, którego zresztą już nie oferują w sprzedaży. Nie mogę się doczekać wypróbowania go w terenie. Tamten szwankujący najprawdopodobniej też wykorzystam jako czuły GPS do telefonu. Może współpracować przez BT. A sam telefon ma taki sobie GPS. Czasami miałem problemy z nim w samochodzie przy używaniu AutoMapy. Zresztą na dłuższych kilkudniowych wycieczkach może być alternatywą na wszelki wypadek.
Zapisuje trasę po której się poruszam. Ma bardzo czuły odbiornik i bateria starcza na około 30 godzin. POtem w domu zgrywam trasę i mogę zsynchronizować z nią zdjęcia robione w drodze. Brakowało mi jednak ostatnio tego, że na bieżąco nie widzę jaką odległość już przebyłem. Wysokość owszem mogłem zawsze zobaczyć na telefonie. No i oczywiście miałem tam mapę. Mógłbym w telefonie zapisywać tą trasę i na bieżąco wiedzieć odległość. Niestety telefon musiałby być cały czas włączony. Niestety przy czynnym GPS starcza na około 5 godzin. To stanowczo za mało. Dlatego też nabyłem tego loggera. Byłem z niego bardzo zadowolony. Do czasu jak wyprałem go w pralce razem z plecakiem. Był tak mały, że mieścił się w kieszonce na pasku. Dlatego zapomniałem o nim. Po wypraniu działa, ale coś z nim nie tak. Jest niepewny. Szwankuje przełącznik trybu i nie chce się ładować bateria. Na szczęście można ją wyjąć i ładować. Jest taka sama jak w kamerce sportowej. Ale to trochę upierdliwe i niepewne. No i brakowało mi informacji o odległości i wysokości na bieżąco. Postanowiłem więc kupić sobie nowy, ale trafiłem na coś jeszcze fajniejszego. Trochę większy, ale ma wyświetlacz. Te same funkcje i dodatkowo jest po prostu licznikiem rowerowym. Nawet wyświetla liczbę spalonych kalorii. Bateria starcza na 28 godzin. To jest to. I kosztuje niewiele drożej od tego loggera, którego zresztą już nie oferują w sprzedaży. Nie mogę się doczekać wypróbowania go w terenie. Tamten szwankujący najprawdopodobniej też wykorzystam jako czuły GPS do telefonu. Może współpracować przez BT. A sam telefon ma taki sobie GPS. Czasami miałem problemy z nim w samochodzie przy używaniu AutoMapy. Zresztą na dłuższych kilkudniowych wycieczkach może być alternatywą na wszelki wypadek.
Komentarze
A ja mam tylko licznik!
Może też takie sobie kupię:)))