Kupa roboty

Ostatni tydzień i ten, to mnóstwo pracy. Przede wszystkim remont salonu. Na szczęście już skończony. Ale Basia intensywnie wymiata dół i przenosi meble z jednego pokoju do drugiego. Pracuje dzień i noc. Ja po pracy zajmuje się rozbieraniem, składaniem i wynoszeniem mebli. Trzeba przyznać, że bardzo się tam poprawiło. Dziś została rozebrana na części szafa trójka i wyniesiona na zewnątrz. Do tego niepotrzebna wersalka i archaiczny fotel z funkcją spania. Moje stare biurko chyba też wyląduje na śmieciach. po dwudziestym kwietnia mają zabierać śmieci wielkogabarytowe. Muszę jeszcze trochę ze strychu poznosić. W każdym razie narożnik, segment i ława z naszego pokoju poszedł na dół do jednego pokoju. Stamtąd segment poszedł na zewnątrz i został zabrany. Wersalka przeszła do drugiego pokoju, a tamta na śmieci. Fotel z funkcją spania został zastąpiony fotelem z naszego salonu, sam wylądował na śmieciach wraz z naszym drugim fotelem. Stół poszedł do kuchni na dole, a z kuchni na strych, będzie w sam raz do jakichś prac. Muszę przyznać, że zrobiło się schludnie w tym pokoju. Dziś obrabialiśmy drugi pokój. Szafa poszła na śmieci. Segmenty zostały poprzesuwanie. Wersalka jak już wspomniałem na śmieci i została zastąpiona tą z pierwszego pokoju. Przede wszystkim zrobiło się teraz wiele miejsca. Basia wywaliła wszelkie szmaty i graty. Naprawdę urobiła się strasznie. Jest przejrzyście i czysto. Teściowie mieli strasznie zagracony dół i zaniedbany. Wczoraj pracowałem też sporo na ogrodzie, kontynuuje wykopy pod altankę. Za to w niedzielę byłem mimo wiatru na rowerze. Miałem jechać w Tatry ale było bardzo wietrznie. Jak na pierwszy wiosenny wyjazd trochę przesadziłem i przejechałem 70 km. Pojechałem aż za Skałę. Poniżej log z wycieczki.


Trasa rowerowa 1477759 - powered by Bikemap 

Komentarze