Król szczurów

Człowiek to najlepiej przystosowany gatunek na tej planecie. Potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji. Ma tą jedną przewagę, że ma rozum, dysponuje inteligencją i potrafi kombinować. Ale rozum jest też jego przekleństwem. Często za możliwość adaptacji we wszelkich możliwych warunkach płaci wysoką cenę właśnie dlatego, że ma świadomość co zrobił aby przeżyć i nie może się z tym pogodzić i tego usprawiedliwić. Ta książka odpowiada na szereg pytań związanych właśnie z tą kwestią naszego życia, a w zasadzie przeżycia. Do jakich granic może posunąć się człowiek aby przetrwać, aby poprawić sobie swój los. I jakie ograniczenia zarazem w tej kwestii stawia mu sam jego rozum. Książka demaskuje też władzę i wartość pieniądza. Wykazuje, że to tylko złudzenie. Tytułowy “Król Szczurów” to zwykły kapral który kombinatorstwo i spryt doprowadził do perfekcji. W obozie jenieckim u Japończyków jest królem. Nikt mu nie podskoczy nikt nie zagraża, a wszyscy się kłaniają i podziwiają. W świecie gdzie ludzie gotowi są jeść szczury, on jada jak prawdziwy król. Jest też duchowny, który kradnie jedzenie i wreszcie dystyngowany oficer, wojskowy od pokoleń. Dumny i honorowy. Zaprzyjaźnia się z królem. Jego przykład pokazuje jak tłumaczy sobie coraz to większy kompromis w imię pomocy swojej grupie. Do końca jednak zachowuje człowieczeństwo, choć to może tylko kwestia czasu. Bo w końcu wojna się kończy. Japonia kapituluje. W obliczu nowych realiów nagle król okazuje się nagi, a zgromadzona góra pieniędzy między innymi ze sprzedaży brylantu staje się bezwartościowa. Poplecznicy króla teraz nim gardzą. Miał władzę, pieniądze, ale nie miał przyjaciół. Co więcej, skoro tak różni się od reszty jeńców. Wygłodzonych i zastraszonych, którzy nie potrafili sobie tak dobrze radzić. Teraz zostaje posądzony o donosicielstwo. Ile człowiek potrafi znieść, z czego potrafi zrezygnować? Ludzie jak szczury. W takich okolicznościach przeżyje tylko najsilniejszy. Czy warto poświęcić zasady i swoje człowieczeństwo aby poprawić sobie byt, aby przetrwać. I jak potem żyć z takim piętnem?

Komentarze