Kolejna książka Asimova. I kolejne rozczarowanie. Poruszane wydawać by się mogło dość poważne dylematy moralne. Przecież tak naprawdę. Trzy prawa robotyki to również nasze dylematy moralne.
Prawo pierwsze: Robot nie może skrzywdzić człowieka. Prawo drugie: Musi wykonywać polecenia człowieka, chyba że stoi to w sprzeczności z prawem pierwszym. I wreszcie prawo trzecie: Ma chronić swoją egzystencję chyba, że koliduje to z prawem drugim i pierwszym. Podstawowy dylemat moralny. Chronić innych za cenę własnej egzystencji. Poświęcenie? A może strata gdy uratuje jednego poświęcając siebie. W przyszłości mógłbym uratować wielu. Autor w wielu opowiadaniach rozważa dylematy związane właśnie z tymi trzema prawami. Ale robi to w sposób naiwny. Same przykłady są proste, mało skomplikowane, bez jakichś głębszych przemyśleń, aby w ostatnim opowiadaniu przejść do pewnej puenty, która jest już cokolwiek głębsza. Maszyny podejmują działania takie, aby wbrew człowiekowi uratować go. Bo sam człowiek, poprzez swój rozwój dąży do zagłady. To zresztą też temat filmu pod takim samym tytułem. Inspirowanym właśnie twórczością Asimova. Ale film wydaje się być znacznie bardziej rzeczywisty niż książka. Trochę to takie dziecinne pisarstwo. Oczekiwałbym poziomu Lema, oczywiście nie chodzi mi tu o porównanie do Bajek Robotów, bo to kompletnie inny styl.
Prawo pierwsze: Robot nie może skrzywdzić człowieka. Prawo drugie: Musi wykonywać polecenia człowieka, chyba że stoi to w sprzeczności z prawem pierwszym. I wreszcie prawo trzecie: Ma chronić swoją egzystencję chyba, że koliduje to z prawem drugim i pierwszym. Podstawowy dylemat moralny. Chronić innych za cenę własnej egzystencji. Poświęcenie? A może strata gdy uratuje jednego poświęcając siebie. W przyszłości mógłbym uratować wielu. Autor w wielu opowiadaniach rozważa dylematy związane właśnie z tymi trzema prawami. Ale robi to w sposób naiwny. Same przykłady są proste, mało skomplikowane, bez jakichś głębszych przemyśleń, aby w ostatnim opowiadaniu przejść do pewnej puenty, która jest już cokolwiek głębsza. Maszyny podejmują działania takie, aby wbrew człowiekowi uratować go. Bo sam człowiek, poprzez swój rozwój dąży do zagłady. To zresztą też temat filmu pod takim samym tytułem. Inspirowanym właśnie twórczością Asimova. Ale film wydaje się być znacznie bardziej rzeczywisty niż książka. Trochę to takie dziecinne pisarstwo. Oczekiwałbym poziomu Lema, oczywiście nie chodzi mi tu o porównanie do Bajek Robotów, bo to kompletnie inny styl.
Komentarze