Fundacja

Do tej pory jakoś nigdy nie miałem okazji czytać Asimova. Nie wiem czemu. Tak jakoś źle kojarzyło mi się nazwisko. Strugackich czytywałem. Asimov to Amerykanin rosyjskiego pochodzenia. Ciekawostką jest, że w zasadzie nie wiadomo kiedy się urodził. Nie ma pewności co do daty. Zacząłem od jednego z najbardziej znanych jego cykli. Fundacji. To pierwsza część. Powiem jednak, że powieść nie zachwyciła mnie. Jest to takie polityczne SF. Pewien naukowiec wieszczy schyłek imperium galaktycznego. Zakłada fundację mającą na celu odrodzenie imperium w przyszłości. Pierwsza część opowiada o pierwszych stu kilkudziesięciu latach i trzech kryzysach w fundacji. To opowieść pełna polityki. Polityki początkowo prowadzonej poprzez religię jaką stała się nauka. Coś to przypomina. Wszelka wiedza w rękach kapłanów. Potem fundacja dominuje i rozwija handel. Ale nic w tym ciekawego. Takie schematy znamy. Nic w tym odkrywczego. Na razie nie wiem z pierwszej części za co ten cykl tak jest ceniony. Teraz zabiorę się z kolei za inny cykl o robotach. Potem wrócę jeszcze do fundacji, ale coś czuję, że nie będzie to mój ulubiony i chętnie czytany autor.

Komentarze