Mamy takie powiedzenie w pracy: "Nie szukaj w google, spytaj Prota, będzie szybciej." Prot wiedział wszystko. Obojętne czy ktoś spytał go o coś z zakresu fizyki kwantowej, czy rodzaje ściegów szydełkowych. Zrobił wykład na każdy temat. Uwielbiał dzielić się wiedzą. Pisał zapytania SQL-owe których nikt nie był w stanie zrozumieć. Działały! Nie ma chyba dziedziny wiedzy w której by nie był ekspertem i której by nie zgłębił. Prot niczego nie zapominał. Był kosmitą z planety K-PAX dla przeciętnego człowieka. Czy ktoś pamięta aby Prot kiedykolwiek był w złym humorze? Albo się na kogoś obraził? Albo kogoś uraził?
Przyszedł jednak taki dzień w którym Prot rzekł: Nie będzie mnie jakiś czas w pracy. Muszę jechać na zabieg do szpitala. Powiedział to tak, jakby miał do załatwienia coś na poczcie. W dwa tygodnie po tym jak otwarto mu głowę, zadzwonił ze szpitala, aby mu podrzucić notebooka, bo się nudzi i coś by popracował. Inni w takich okolicznościach zmieniają wszystko. Całe swoje dotychczasowe życie stawiają na głowie. On nie zmienił nic. Jedynie fryzurę. Załatwił sprawę, wrócił do pracy i żył dalej. Dalej jeździł na narty, wycieczki. Nie tylko wiedział wszystko, ale i robił wszystko. Pojechał do Gruzji i jeszcze dalej. Spływał gdzieś w Rosji kajakiem po rzece. Zjeżdżał w Tatrach na nartach. Tak jak nie było dziedziny wiedzy której by Prot nie zgłębił, to nie było chyba formy spędzania wolnego czasu jakiej Prot by się nie oddawał.
Brał chemię, i przychodził do pracy. Do ostatniego dnia był aktywny. Dopóki mózg nie odmawiał mu posłuszeństwa. Tak, to człowiek, który nie będzie musiał się tłumaczyć. Do cna wykorzystał dar jakim jest życie. Zbyt krótko, ale treściwie na 100%. Ostatnie dni były mroźne i słoneczne. Prot zapewne teraz podróżuje na swoim promieniu słonecznym.
Przyszedł jednak taki dzień w którym Prot rzekł: Nie będzie mnie jakiś czas w pracy. Muszę jechać na zabieg do szpitala. Powiedział to tak, jakby miał do załatwienia coś na poczcie. W dwa tygodnie po tym jak otwarto mu głowę, zadzwonił ze szpitala, aby mu podrzucić notebooka, bo się nudzi i coś by popracował. Inni w takich okolicznościach zmieniają wszystko. Całe swoje dotychczasowe życie stawiają na głowie. On nie zmienił nic. Jedynie fryzurę. Załatwił sprawę, wrócił do pracy i żył dalej. Dalej jeździł na narty, wycieczki. Nie tylko wiedział wszystko, ale i robił wszystko. Pojechał do Gruzji i jeszcze dalej. Spływał gdzieś w Rosji kajakiem po rzece. Zjeżdżał w Tatrach na nartach. Tak jak nie było dziedziny wiedzy której by Prot nie zgłębił, to nie było chyba formy spędzania wolnego czasu jakiej Prot by się nie oddawał.
Brał chemię, i przychodził do pracy. Do ostatniego dnia był aktywny. Dopóki mózg nie odmawiał mu posłuszeństwa. Tak, to człowiek, który nie będzie musiał się tłumaczyć. Do cna wykorzystał dar jakim jest życie. Zbyt krótko, ale treściwie na 100%. Ostatnie dni były mroźne i słoneczne. Prot zapewne teraz podróżuje na swoim promieniu słonecznym.
Komentarze