Narty na Pilsku

Nareszcie mam czas na napisanie posta z wyjazdu na narty w poprzednią sobotę. Złożyłem film i wreszcie obrobiłem te kolka zdjęć. Tradycji stało się zadość. Mam tu na myśli nasze dojazdy do kwater, lub przejazdy przez Góry Sowie lub Rohacze w zimie. Tym razem okazało się, że mamy mieszkać na stoku na wprost tras narciarskich. Na stoku tych wzniesień, które idą na granicę. W październiku jechałem tamtędy na rowerze. Mieszkaliśmy w zasadzie w połowie góry. Po wjeździe na znaczną wysokość asfaltową ulicą. Potem ostro pod górę między płotami i ostry zakręt w prawo. Potem spokojnie polną drogą w śnieżnym tunelu prosto w pola. Jak już stwierdziłem, że dalej nie ma sensu jechać, bo chyba zajechałem w szczere pole.



Wyjąłem telefon i zadzwoniłem. Pani zweryfikowawszy gdzie jestem wysłała męża, aby nas doprowadził. Zjechaliśmy po serpentynach ostro w dół i do domu w polach. Na stok jeździliśmy drogą dalej w dół. Oj było tak ostro w dół, że tędy w odwrotnym kierunku raczej bym nie wyjechał. Zresztą przy zjeżdżaniu każdorazowo przy prędkości około 10 na godzinę włączał się ABS na lodzie. A były ostre zakręty. Raz udało nam się zakopać przy wjeździe na główną ulicę. Na szczęście miejscowi pomogli wypchnąć nas. Na Pilsku można naprawdę pojeździć. Na dodatek bardo tanio. Jedyne 30 zł kosztuje cztery godziny jazdy. Tras od groma. Najfajniej jednak jeździ się z Miziowej. W trzy dni wyjeździliśmy się za wszystkie czasy. Mimo ferii nawet pięć minut nie stało się do wyciągu. W poniedziałek to już w ogóle było pusto. Nie zjeździliśmy nawet połowy tras. Jedynie te najgłówniejsze. Może infrastruktura tam staroświecka. W zasadzie same orczyki, ale naprawdę było bardzo fajnie. Całe trzy dni piękne słoneczko. Pomijając dojazd, kwatera bardzo dobra. Ciepło, schludnie. Polecam szczerze. Jadaliśmy w zajeździe "Smrek" Też nie za drogo. Jedynie irytował mnie wypchany niedźwiedź w szklanej klatce. Kojarzył mi się z Leninem w mauzoleum. Nie lubię wypchanych zwierząt, a tam było ich wiele.



W zajeździe "Smrek" można też wynająć pokój. Tam zresztą szukałem noclegu będąc rowerem na jesieni. Zaoferowano mi wtedy za siedem dych ze śniadaniem. Ja jednak chciałem wyjechać o szóstej rano. No i ta cena. W każdym razie można pojechać tam na tydzień z 1500 w pokoju dwuosobowym z wyżywieniem i dostępem do SPA. Jakbyśmy nie kupowali mebli i w planach nie było samochodu, to może. Prawdopodobnie wybierzemy się tam z K. moją kuzynką. Już dawno umawialiśmy się na wspólne narty. Oczywiście pojedziemy do tego domku nie do Smreka. No i na zakończenie filmik i zdjęcia.

Komentarze