Zabierając się za tą książkę myślałem, że będzie to książka pełna bólu, zatrważająca. Pełna niesamowitych opisów cierpienia. Tymczasem to książka monotonna.
Czytając ją ma się wrażenie w pewnym momencie, że Dżuma to część codzienności tych mieszkańców. Że dżuma to ich życie po prostu. Stały element. Owszem jest tam wiele opisów niezwykłych. Choćby dwa kazania ojca Paneloux. Na początku Dżumy i przy jej końcu. Charakterystyczna jest zmiana uosobienia z "wy" na "my" Szczególnie końcowe kazanie o potrzebie i zasadności cierpienia. Wreszcie opis agonii umierającego dziecka. Wydaje się, że będzie to przełom, że to musi być koniec powieści, koniec panowania Dżumy. Niewyobrażalne jest uśmiercenie dziecka. Niestety, autor dalej z całą monotonnością i obojętnością przechodzi do kolejnej śmierci. Umiera też ojciec Paneloux. Ta książka pokazuje postawy ludzi wobec zła, ale też prezentuje siłę życia. Moc przetrwania. Takie wydarzenia jak mówi sam autor mają pokazać co w człowieku dobre.
Czytając ją ma się wrażenie w pewnym momencie, że Dżuma to część codzienności tych mieszkańców. Że dżuma to ich życie po prostu. Stały element. Owszem jest tam wiele opisów niezwykłych. Choćby dwa kazania ojca Paneloux. Na początku Dżumy i przy jej końcu. Charakterystyczna jest zmiana uosobienia z "wy" na "my" Szczególnie końcowe kazanie o potrzebie i zasadności cierpienia. Wreszcie opis agonii umierającego dziecka. Wydaje się, że będzie to przełom, że to musi być koniec powieści, koniec panowania Dżumy. Niewyobrażalne jest uśmiercenie dziecka. Niestety, autor dalej z całą monotonnością i obojętnością przechodzi do kolejnej śmierci. Umiera też ojciec Paneloux. Ta książka pokazuje postawy ludzi wobec zła, ale też prezentuje siłę życia. Moc przetrwania. Takie wydarzenia jak mówi sam autor mają pokazać co w człowieku dobre.
Komentarze