Śnieg zamienia się w wodę, a ta cieknie na szczęście gdzieś niżej. Zamarznięta ziemia. Na razie w kotłowni i piwnicy sucho. Dziś czuć wiosnę, szczególnie jak słońce wychynie zza chmurki. Poszedłbym gdzieś w las, ale mokro strasznie. Nie chce mi się na narty jechać, choć Konrad ciągnie. Znowu byłem w salonie pytać i oglądać Kie Sportage. Pytałem o możliwości kupna testowego, które sam bym zamówił i poczekał. Owszem, ale to oni decydują jaki i upust 10% Facet zaproponował mi taki ful wypas. Jedynie taki mogą wziąć jako testowy. Odbiór na drugi rok. Wyszło ponad sto tysięcy. No na taki mnie nie stać, a i nie bardo mi potrzebny. Raczej nie przewiduje napędu na cztery koła. Po co. Jak się zdecyduje, to raczej o jeden poziom więcej niż podstawowy. A ix35 za tą samą cenę jest mniej wyposażony. No i Kia jakoś bardziej mnie i Basi się podoba. Jak by nie to, że nie wiem ile tak naprawdę ten remont salonu wyjdzie, a zanosi się, że sporo. To chyba bym zamówił już dziś. Czeka się około pół roku. No i na dodatek Basia pracuje tylko do końca lutego, a potem nie wiem co będzie. Koszty wzrosną szczególnie zimą jak będę miał niepracującą żonę. Ale o tym może kiedy indziej. Żal mi jej. Ale jakby ktoś mi pozwolił nie pracować... Dziś pojechałem ponownie do Kalwarii dograć ostatecznie sprawę mebli. W tygodniu stwierdzili, że takiego narożnika, to oni nie zrobią. W piątek ponownie, że jednak postarają się. Pojechałem i dokładnie narysowałem im projekt i omówiłem z tapicerem. Wyszedł 270x170 ostatecznie. Siedziska 70x70cztery w sumie. Targowaliśmy się ostro, ale i tak za wszystko wyszło sporo ponad pięć cyfr. Do tego malowanie i firanki. Oj trochę to wyjdzie. Ale trudno. Mam nadzieję, że będzie na kolejne 10 lat. No i Basia wreszcie będzie miała ten wymarzony swój stół. Niech się pocieszy po zmianie pracy.
Komentarze