We czwartek się spakowałem z myślą, że w piątek zaraz po kościele wsiadam w pociąg 8:25 z Rudawy i jadę do Zwardonia. Plan był bardzo ambitny, aby przejść górami aż do Korbielowa i stamtąd na pociąg do Jeleśni czy jakoś tak. Oczywiście na wszelki wypadek z namiotem, ale jest tam po drodze sporo schronisk. Martwiło mnie jedynie czy nie będzie to stracona wycieczka. Bowiem samo chodzenie tak bardzo aż mnie nie rajcuje. Przede wszystkim chodzi o zdjęcia. A te przy takiej zachmurzonej aurze nie specjalnie wychodzą. Choć pamiętając góry stołowe gdzie w siąpiącym deszczu i przy burzowych prawie chmurach wyszły piękne zdjęcia miałem jakąś tam nadzieję. Z drugiej strony też, jak pójdę, to już pewnie nie pojadę na rowerze w tamte rejony. No i znowu dojazd to ponad pięć godzin z jedną przesiadką. Byłbym tam 14:30. O 16:00 jest już ciemniuteńko. Wtedy na pewno nie zrobię zdjęć. Miałem też ochotę na film. Tym razem pomyślałem sobie, że nawet wezmę lampę i będę kładł gdzieś kamerę, po czym filmował się jak idę. Trochę to śmiesznie brzmi, ale do tej pory kręcę filmy "bez bohatera" Jeżdżę i chodzę sam, no to kogo mam filmować? W deszczu jednak nie bardzo można położyć gdzieś na pniu kamerę. Z mieszanymi uczuciami się pakowałem. Na kamerkach śniegu też nie wiele. Żeby chociaż drzewa były białe. A tu zimno, mokro i ponuro. Wysłuchałem pogody po wiadomościach i wymiękłem. Wiatr w górach, w dodatku na mapce w miejscu gdzie miałem jechać trójkącik z uginającym się drzewem od wiatru. Ma wiać 100 km/h Życie mi jeszcze nie zbrzydło. Przy takim wietrze w lesie? Ale nie rozpakowywałem się czekając jak będzie rano. W nocy już zaczęło huczeć i targać blachami na dachu. Rano biało, ale wali deszczem ze śniegiem i wicher straszny. Nie minęło dwie godziny, a zamiast śniegu kałuże wody. Owszem ostatnio czytany Bear Grylls może i by się ucieszył i pobiegł na swoje marszobiegi, ale ja chcę robić zdjęcia i cieszyć się widokami. W zamian pojedziemy sobie dziś z Basią odebrać okulary, może już będą i przy okazji na lody. Może zahaczymy też o jakieś kino, choć nie ma filmu na który byśmy mieli ochotę. Dziś rano jak wstałem o 7:00 aura była obiecująca, trochę nawet żałowałem, ale teraz już się ściemnia i pewnie będzie lało znowu.
Komentarze