Zabrałem się za Homera. Na pierwszy ogień Iliada.
Ale przyznam, że z ogromnym trudem przyswoiłem tą książkę. Obawiam się, że niewiele z niej pojąłem. Dziwny język, dziwny styl. Tak wiem nie jest to powieść, to epos. Wpierw zemsta i gniew z powodu "baby" Potem przyjaciela. Ale przez dwadzieścia parę rozdziałów tylko i wyłącznie się zarzynają na różne sposoby. Zmęczyła mnie ta książka strasznie, a mam już kolejną. Ogólnie opisany jest tam konflikt Trojan z Grekami, ale niewiele jest treści. Wszystko polega na opisywaniu kolejnych starć i pojedynków z pola walki. Na koniec jest trochę treści. Gdy ojciec chce odzyskać ciało zabitego syna i w zasadzie to wszystko. Zbyt chyba duża dzieli nas odległość w czasie. Czytelnika i autora. Szkoda, bo to drugie moje podejście do Homera.
Ale przyznam, że z ogromnym trudem przyswoiłem tą książkę. Obawiam się, że niewiele z niej pojąłem. Dziwny język, dziwny styl. Tak wiem nie jest to powieść, to epos. Wpierw zemsta i gniew z powodu "baby" Potem przyjaciela. Ale przez dwadzieścia parę rozdziałów tylko i wyłącznie się zarzynają na różne sposoby. Zmęczyła mnie ta książka strasznie, a mam już kolejną. Ogólnie opisany jest tam konflikt Trojan z Grekami, ale niewiele jest treści. Wszystko polega na opisywaniu kolejnych starć i pojedynków z pola walki. Na koniec jest trochę treści. Gdy ojciec chce odzyskać ciało zabitego syna i w zasadzie to wszystko. Zbyt chyba duża dzieli nas odległość w czasie. Czytelnika i autora. Szkoda, bo to drugie moje podejście do Homera.
Komentarze