Typowa amerykańska literatura. Czasy wielkiego kryzysu i problem rasizmu. Początkowo myślałem, że Harper Lee to autor. Tymczasem to kobieta. Książka: Zabić drozda, bo o niej mówię. To opowieść "Smyka" małej siedmioletniej dziewczynki. Opowieść snuta w ciągu trzech lat.
Początek to początek jej edukacji w pierwszej klasie. Świat oczyma dziecka, nieskażony myśleniem dorosłych. Nieskażony uprzedzeniami, pełen pytań i zadziwień. Początkowo świat fascynacji, zabaw i poznawania świata. Wydawać by się mogło, że będzie to opowieść o przygodach pierwszoklasistki, jej relacji z bratem, ojcem, kolegami i sąsiadami. Właśnie pierwsza część opowiada o tajemniczym sąsiedzie: "Dzikim" Nigdy nie wychodzi z domu, a dzieci prześcigają się w pomysłach jak go zobaczyć. Powoli w opowieści pojawia się wątek procesu sądowego. Właśnie ojciec Smyka jest adwokatem, który ma bronić niesłusznie oskarżonego o gwałt na białej, murzyna. Sprawa w naszych oczach i naszych czasach jest oczywista, a niewinność oskarżonego pewna. Niestety w trzydziestych latach ameryki, w takim społeczeństwie murzyn nie może być bez winy. A biała nie może kłamać choć wszyscy to wiedzą. Kara za gwałt jest jedna - śmierć. Tak zresztą ów murzyn ginie. Podczas ucieczki co prawda, a nie na krześle. W pewnym momencie w książce zostają skonfrontowane uprzedzenia Hitlera do Żydów z uprzedzeniami rasowymi w stosunku do czarnych. Mała "Smyk" nie może zrozumieć różnicy i nie może zrozumieć tego, że Ci sami ludzie akceptują jedno, potępiając drugie. Opowieść kończy się gdy Ojciec niby zgwałconej córki mści się za obnażenie jego kłamstwa w sądzie. Mści się, chcąc zabić dzieci. Smyka i jej brata Jema. I tu właśnie w końcowym momencie książki pojawia się "Dziki" Ratując ich.
Początek to początek jej edukacji w pierwszej klasie. Świat oczyma dziecka, nieskażony myśleniem dorosłych. Nieskażony uprzedzeniami, pełen pytań i zadziwień. Początkowo świat fascynacji, zabaw i poznawania świata. Wydawać by się mogło, że będzie to opowieść o przygodach pierwszoklasistki, jej relacji z bratem, ojcem, kolegami i sąsiadami. Właśnie pierwsza część opowiada o tajemniczym sąsiedzie: "Dzikim" Nigdy nie wychodzi z domu, a dzieci prześcigają się w pomysłach jak go zobaczyć. Powoli w opowieści pojawia się wątek procesu sądowego. Właśnie ojciec Smyka jest adwokatem, który ma bronić niesłusznie oskarżonego o gwałt na białej, murzyna. Sprawa w naszych oczach i naszych czasach jest oczywista, a niewinność oskarżonego pewna. Niestety w trzydziestych latach ameryki, w takim społeczeństwie murzyn nie może być bez winy. A biała nie może kłamać choć wszyscy to wiedzą. Kara za gwałt jest jedna - śmierć. Tak zresztą ów murzyn ginie. Podczas ucieczki co prawda, a nie na krześle. W pewnym momencie w książce zostają skonfrontowane uprzedzenia Hitlera do Żydów z uprzedzeniami rasowymi w stosunku do czarnych. Mała "Smyk" nie może zrozumieć różnicy i nie może zrozumieć tego, że Ci sami ludzie akceptują jedno, potępiając drugie. Opowieść kończy się gdy Ojciec niby zgwałconej córki mści się za obnażenie jego kłamstwa w sądzie. Mści się, chcąc zabić dzieci. Smyka i jej brata Jema. I tu właśnie w końcowym momencie książki pojawia się "Dziki" Ratując ich.
Komentarze