Czas to pieniądz

W tym filmie dosłownie. Świat w którym walutą jest czas. W wieku 25 lat otrzymuje się rok gratis. Na więcej trzeba zarobić. Można żyć jednak wiecznie. Genetyka na to pozwala. Od tej pory ludzie się nie starzeją. Rusza jednak zegar, który gdy dobiegnie zera, to nasz czas się skończy. Możemy go zarabiać pracując. Jednak jak i w naszym świecie są biedacy żyjący z dnia na dzień jak i bogacze dysponujący w zasadzie nieograniczonymi zasobami tak i tam. Porządek społeczny jest dokładnie jak obecny. Jedynie waluta się zmieniła. Jednakże film stawia kilka ważnych tez i pytań. A co jak wieczność przeraża? Co to za życie jeśli ma się w perspektywie 1000 lat, albo i więcej? W dzisiejszym świecie jak i w tamtym zauważamy symptomy buntu. Dostrzegamy niesprawiedliwość. Tak tam jak i obecnie czasu/pieniędzy wystarczyłoby dla wszystkich na rozsądnym poziomie. Garstka bogatych, bogaci się na rzeszy biednych. Tak tu jak i tam są strefy określające poziom życia. Podnosi się ceny biednym, aby nie zostali bogatymi. Film jednak nie odpowiada na zasadnicze pytanie. Co zrobić aby ten stan zmienić. Rozdawanie pieniędzy czy czasu nie jest wyjściem. Na razie społeczeństwo nasze zdaje sobie sprawę, że obecny porządek nie jest dobry, ale nie mamy pomysłu co zrobić aby to zmienić nie wyrządzając sobie nawzajem jeszcze więcej krzywdy. Czy czeka nas kolejna rewolucja?

Komentarze

Anna Bucholc pisze…
ooo to mnie naprawdę zaintrygowało - lecimy do kina najszybciej jak się da! a co sądzisz i czy w ogóle widziałeś 'surogatów'?