A w niedzielę kicha

W piątek i sobotę była piękna pogoda. Ale piątek i sobota to dni robocze. A liści cały ogród. Na szczęście to już koniec. Wszystkie liście spadły. Jedynie, ja to nazywam "noski" Takie liście co dzieci przyklejają sobie na nos. Wyglądają jak klipsy na basen, aby wody nie wciągać. Niestety zapomniałem jak drzewo się nazywa. Ale te drzewa rosną przy drodze. Jako właściciel posesji chyba mam obowiązek sprzątać przestrzeń do drogi. Zresztą jak sąsiad mnie poinformował jesteśmy właścicielami tej drogi. Podobno została wydzielona z naszych działek. Co prawda ja nie jestem tak przywiązany do ziemi. Klimaty reymontowskie są mi obce. W każdym razie piątek i sobotę przeznaczyłem na grabienie i wywożenie liści. W sobotę, to nawet Basia mi pomogła. Mieliśmy plany aby pójść na spacer do lasu. Stwierdziliśmy jednak, że w niedzielę będzie jeszcze ładniej i cieplej. A tu niespodzianka. W niedzielę zimno i całkiem do d... Trochę byłem poirytowany, ale chociaż spokój z liśćmi.

Komentarze