Obiad

Dziś zrobiłem obiad po pracy. Od dawna miałem ochotę na takie danie. Robi się to prosto. Potrzeba jakieś twarde parówki. Takie co się nie rozgotują i można je pokroić. Ja kupuje "berlinki" do tego cebulka, pieczarki, szeroka kiełbasa, może być krakowska sucha. No i aby było zdrowiej - brokuły. Takie z mrożonki są najlepsze. Gotujemy wodę z odrobiną soli, do gotującej wody wrzucamy brokuły, dosłownie na pięć minut, o ile są takie z mrożonki. Odcedzamy i odstawiamy. Na patelni rozpuszczamy trochę masła, może być margaryna kasia. kroimy cebulkę w drobną kostkę, kiełbasę też i pieczarki w paski. To wszystko wysmażamy. W tym czasie kroimy parówki na cztery.

Jedną na cztery kawałki. Berlinki są dość długie. Nacinamy w krzyż na każdym końcu. W tym samym czasie można gotować te brokuły, a nie przed tym wszystkim. Jestem programistą więc czas też optymalizuję :) Jak już podsmażymy to co na patelni, to wrzucamy na to te pocięte parówki. Uwaga będziemy je smażyli pod przykryciem jakąś chwilę, więc ta cebulka nie może być w takim stanie, że teraz się spali. Tu trzeba trochę wyczucie. Parówki podsmażamy do momentu aż te nacięcia ładnie się zaczną zawijać. Czym głębsze zrobimy nacięcia, tym bardziej się wywiną. Teraz możemy wraz z brokułami podać na talerz. Ale uwaga tak wywinięte parówki mają tendencję do sprężynowania. Teraz skład na trzy osoby, choć to zależy od pojemności brzucha: Trzy opakowania parówek, dwie średnie cebule, sześć średnich pieczarek i dwadzieścia deko kiełbasy.

Komentarze

eldka pisze…
Po pierwsze to mój talerz ! Piękny z żółtym tulipanem na środku.
Parówek nie kroję na takie małe, smażę w całości, nacinając głębiej.Wywijają się i wyglądają jak ośmiornice.

Fajny, szybki i smaczny obiad. A podany podwójnie nabiera smaku.
Nomad pisze…
O! to muszę spróbować w całości te parówki.