Mamy świetnego chirurga.

Można było jednak napisać dobrą książkę w okresie międzywojennym nie traktującą o wojnie. Bohater tam nie tuła się po świecie, nie tęskni do kraju. Nie oddaje za niego życia, nie nienawidzi innych narodowości i nacji. Nie jest tragiczny. Czemu takie książki nie są lekturami, tylko takie po których człowiek ma ochotę pójść się powiesić na strych lub zarżnąć jakiegoś Niemca. Znachor, bo o tym mówię, to książka, która jest pełna akcji, tajemnic, oczekiwań. Po której jest się dumnym, że ziemia nasza wydała tak wspaniałego chirurga. To książka sukcesu, a nie porażki. Pełna miłości, oddania. Wszystko co dobre w niej jest i nie kończy się tragicznie. Jest pełna optymizmu. Czyta się błyskawicznie i ma ochotę na kolejną część, którą zresztą od razu zacząłem. Inny aspekt tej książki jaki mi się nasunął szczególnie po rozpoczęciu kolejnej części, to to, że autor ma jakiś problem z kobietami. Nie czytałem jeszcze notki biograficznej o autorze. W każdym razie, szczególnie siedemnasty rozdział należy zadedykować wszystkim byłym, teraźniejszym i przyszłym teściowym. A już na pewno kobietom, które lepiej wiedzą co mężczyzna chce, niż on sam. Dzięki temu są w stanie, przez swoją próżność doprowadzić do tragedii. Zresztą potem wcale się nie winiąc za to.

Komentarze

eldka pisze…
Film jest ponadczasowy i za każdym razem nie mogę opanować łez, kiedy słyszę " To jest profesor Rafał Wilczur..."
marko pisze…
Nie czytalem Znachora, widzialem film, dlaczego takie lektury nie inne, sporo by o tym mowic, czasem pod ta dlugoscia i szerokoscia geograficzna znaczniej wiecej ceni sie nonszalancje, szabelke i inne przymioty temu podobne, chociaz z czasem wszystko ulega modzie za sprawa ktorej moze i wroci do lask wspomnainy Znachor
A pisze…
Oglądałam ten film dawno temu i mam do niego ogromny sentyment :)
Nomad pisze…
Czy ktoś na tym świecie jeszcze czyta? Ja filmu nie oglądałem :)
eldka pisze…
Czyta :)

Teraz "Cmentarz w Pradze" Umberto Eco

Zachęcam.