Nie tędy droga

Kapitalizm, ten okropny, ten znienawidzony przez komunizm. Nie dziwota, że robotnicy mogli go mieć dość. To poniekąd może uzasadniać rewolucje. Tu przemysłowa Łódź. Początki przemysłu tekstylnego w dziewiętnastym wieku. Aż trudno sobie wyobrazić jaką potęga było kiedyś to miasto. Ile nadziei rodziło i ile bólu dawało w zamian. Czytając można być dumnym, czytając można zrozumieć. Mieszanina kultur, mieszanina charakterów. Niemcy, Żydzi i Polacy. Autor po równo obdziela ich epitetami. Po równo opisuje ich osobowość. Szufladkuje, ale i wskazuje na wyjątki. Życie to dążenie do celu, nawet dążenie w zaślepieniu. Gorzej gdy cel osiągamy. Często okazuje się, że owszem to chcieliśmy, ale po co? Do takiego samego wniosku doszedł Borowiecki. Zdobył miliony, ale po co? Nie ma na co ich wydać. Zdobył je, ale szczęścia nie zyskał. Przeciwnie zatracił je po drodze. Gorzką prawdę ukazuje autor w tej książce. To co nas napędza, potrafi też niszczyć.

Komentarze

marko pisze…
Kapitalizm, czy jakby inaczej to nie nazwac to i obecnie znaczy walke o przetrwanie pytanie czy da sie inaczej, zdaje sie ze zdobyte walory pieniezne przy okazji daja spora niezaleznosc, po drodze tez rozbudowal nam sie spory horyzont mozliwosci ich wydania poza (proznoscia) mozna tez wiele zdzialac pomagajac innym