Kolejna pozycja Clarka, tym razem klasyka. Czemu ja dawniej nie czytałem Clarka. Pochłonąłem tą książkę dosłownie, a czekają mnie kolejne trzy części. Mam nadzieję, że też takie pasjonujące. To książka w której od pierwszej linijki coś się dzieje, bez wstępu w zasadzie, bez zagajenia.
Tak lubię, przynajmniej takie typowe SF. W niedalekiej przyszłości w układzie słonecznym pojawia się przybysz. Gigantyczny pojazd kosmiczny. Oczywiście ciekawscy ziemianie zaczynają go badać. Wszystko tam jest tajemnicze. I nic się do końca nie wyjaśnia. Najlepsze jest to, że dla egocentrycznych ziemian okazuje się na koniec, że pojazd kompletnie ignoruje mieszkańców i sam układ słoneczny. Traktuje słońce po prostu jak stację paliw na swoim szlaku. Abstrahując od treści samej książki jest to pierwsza pozycja którą przeczytałem w wersji elektronicznej. Muszę przyznać, że tak się czyta znacznie wygodniej. Kupiłem wersję papierową, bo uwielbiam książki. Wersję elektroniczną zdobyłem niestety nielegalnie. Nie znalazłem legalnej przynajmniej na kindla, zresztą nie będę płacił dwa razy za tą samą książkę. I co ja mam teraz począć, kolejne części też mam elektroniczne. Wersje papierowe dopiero będą. Jeszcze ich nie ma w sprzedaży. A ja nie wytrzymam tak czekając na ciąg dalszy. Ale obiecuję, że kupię papierowe.
Tak lubię, przynajmniej takie typowe SF. W niedalekiej przyszłości w układzie słonecznym pojawia się przybysz. Gigantyczny pojazd kosmiczny. Oczywiście ciekawscy ziemianie zaczynają go badać. Wszystko tam jest tajemnicze. I nic się do końca nie wyjaśnia. Najlepsze jest to, że dla egocentrycznych ziemian okazuje się na koniec, że pojazd kompletnie ignoruje mieszkańców i sam układ słoneczny. Traktuje słońce po prostu jak stację paliw na swoim szlaku. Abstrahując od treści samej książki jest to pierwsza pozycja którą przeczytałem w wersji elektronicznej. Muszę przyznać, że tak się czyta znacznie wygodniej. Kupiłem wersję papierową, bo uwielbiam książki. Wersję elektroniczną zdobyłem niestety nielegalnie. Nie znalazłem legalnej przynajmniej na kindla, zresztą nie będę płacił dwa razy za tą samą książkę. I co ja mam teraz począć, kolejne części też mam elektroniczne. Wersje papierowe dopiero będą. Jeszcze ich nie ma w sprzedaży. A ja nie wytrzymam tak czekając na ciąg dalszy. Ale obiecuję, że kupię papierowe.
Komentarze
1. «złożone i oprawione arkusze papieru, zadrukowane tekstem literackim, naukowym lub użytkowym; też: tekst wydrukowany na tych arkuszach»
2. «pewna liczba arkuszy papieru złożonych i oprawionych, przeznaczonych do jakichś zapisów»
A więc, to, co przeczytałeś nie jest książką. Czym jest? A diabli wiedzą. Postęp w technice jest zbyt szybko niż w języku. Ale uczciwie mówiąc, to jednak nie jest już książka. Na pewno jakaś publikacja, do tego elektroniczna.