Jesienne sadzenie

Lubię takie treściwe, pracowite soboty. Wstałem rano o szóstej godzinie i przed siódmą byłem już na giełdzie. Zakupiłem 16 tui, 10 wrzośców i 10 bylinek. Do tego dwa worki z ziemią do iglaków i chciałem jeszcze pakiet róż dla Basi, ale zabrakło mi pieniędzy. Wróciłem do domu. Zjadłem śniadanie i poszedłem to wszystko sadzić. Iglaki jako szpaler przy ogrodzeniu. Bylinki na odnowiony skalniak. Wrześce Basia pojechała zasadzić na cmentarzu. Około 14:00 zaczęło tak prażyć, że zrobiłem sobie przerwę na obiad. Zjadłem odkurzyłem. Basia poszła do koleżanki pomagać przy osiemnastce córki. Około 16:00 poszedłem kopać dalej pod altankę. A samym wieczorem około 20:00 wywiozłem papierowe śmieci spalić na końcu ogrodu.

Przy okazji podpaliłem stare wyschnięte gałęzie i trawę z koszenia. Jeszcze rano się dymiło. Wreszcie usiadłem z zimnym piwem i zacząłem robić porządki w płytach na kompie tym za TV. Odkryłem Windows Center. Fajny ten program bardzo mi się podoba. Zorganizowałem sobie na nim biblioteki. Właśnie teraz siedzę i słucham muzyki z niego. Teraz Tatiana śpiewa. A przed chwilą Madona. Wrzuciłem z dziesięć płyt do odtwarzania losowo. Rano zebrałem litr malin i Basia teraz robi placek. Mniam. Przed chwilą wróciliśmy z ogrodu po kawce i orzeszkach do niej. Mamy jeszcze lody, ale było strasznie gorąco. Wrócił właśnie Konrad z imprezy. Był na imprezie w Krakowie on i pięć dziewczyn. Ten to ma życie... Ale podobno na tej osiemnastce wczoraj gdzie Basia pomagała. (Wróciła około 01:00 w nocy!) Było 20 dziewczyn i dwóch chłopaków. Na dodatek jeden z dziewczyną.

Konrad też był z Marianną. Co za czasy, czyżby czas na matriarchat? Czemu ja się nie urodziłem 30 lat później :( Dostałem w piątek książkę Dukaja - Wroniec. Stan wojenny jako bajka oczyma małego Adasia. Szybko się czyta choć czasu mam niewiele. Od piątku pochłonąłem jednak 160 stron. Mam zamiar dziś skończyć jak nic nie wypadnie. W między czasie czytam też Ziemia obiecana. A na długie jesienne wieczory mam stos książek zakupionych na wiosnę i w lecie. Między innymi chyba z pięć Wolskiego. Nawet jedną już przeczytałem w 3/4 To opowiadania.

Komentarze

eldka pisze…
W taki upalny, bezwietrzny dzień sąsiedzi moi też spalają trawę. Nie powiem, że to dobry pomysł.Palą wieczorem, okna na noc otworzyć nie mogę. Zawsze można skompostować odpadki. A ogród masz ogromny i pewnie piękny !
Nomad pisze…
Masz rację, przymierzam się do kompostowania. Działka ma kilkaset metrów długości, a palę na końcu. W sobotę wiatr był w przeciwnym kierunku, a tam domy sa bardzo daleko :)