O dziwo dzisiaj byłem 16:07 w domu. Nie wiem od czego to zależy, ale niekiedy przed rondem, którego remont miał być skończony już kilka miesięcy temu jest gigantyczny korek, a czasami przejeżdża się po prostu z marszu. To chyba będzie najdłuższy wiadukt w Krakowie. Jak zrobią będzie fajnie. Puki co jest tragicznie. Jeszcze przed siedemnastą wziąłem się za kopanie. Dziś się przyłożyłem. 2,5 godziny intensywnego machania łopatą. Ale zrobiłem sporo. Od razu staram się poziomować. Coraz ładniej to wygląda. Jak pogoda się utrzyma może uda się zasypać nawet kamieniem. Zszedłem z ogrodu wykończony, podkoszulek można wykręcać. Nie potrafię inaczej pracować jak w pocie czoła. Wskoczyłem pod prysznic, a potem pojechaliśmy z Konradem do Zabierzowa po piwo. Tam jest sklep z "ośmioma tysiącami" gatunków piwa. Dla Basi kupiłem żurawinowe. Dla siebie kilka różnych. Między innymi dwa rodzaje zielonego. Oczywiście jechał Konrad w ramach ćwiczenia się w jeżdżeniu samochodem. Już całkiem nieźle mu to idzie.
A z innej beczki przyszedł zamówiony śpiwór. Wygląda na ciepły. Wlazłem do niego. Wygodny. Mam nadzieję, że tej zimy uda mi się kupić sprzęt skitourowy i tak jak rowerem, to teraz na nartach będę uskuteczniał górskie wycieczki zimowe. Marzy mi się przejście z domu aż przez Pustynię Błędowską. Jak nie kupię nart, to może skuszę się pieszo po śniegach. To też fajne, ale z nartami lepiej. Swobodniej. No i ze wzniesień znacznie szybciej. Zresztą w głębokim śniegu też. Zobaczymy. Śpiwór i namiot, oczywiście nie ten rowerowy, tylko ten zimowy ekspedycyjny razem będą ważyły 5 kg. To niewiele. W zasadzie nic mi więcej na taką wyprawę nie jest potrzebne. Powiedzmy kilogram jedzenia i tyle. To mają być maksymalnie dwu-trzy dniowe wycieczki. Zresztą są sklepy między górkami i schroniska. Bardzo bym chciał aktywniej spędzać zimę.
A z innej beczki przyszedł zamówiony śpiwór. Wygląda na ciepły. Wlazłem do niego. Wygodny. Mam nadzieję, że tej zimy uda mi się kupić sprzęt skitourowy i tak jak rowerem, to teraz na nartach będę uskuteczniał górskie wycieczki zimowe. Marzy mi się przejście z domu aż przez Pustynię Błędowską. Jak nie kupię nart, to może skuszę się pieszo po śniegach. To też fajne, ale z nartami lepiej. Swobodniej. No i ze wzniesień znacznie szybciej. Zresztą w głębokim śniegu też. Zobaczymy. Śpiwór i namiot, oczywiście nie ten rowerowy, tylko ten zimowy ekspedycyjny razem będą ważyły 5 kg. To niewiele. W zasadzie nic mi więcej na taką wyprawę nie jest potrzebne. Powiedzmy kilogram jedzenia i tyle. To mają być maksymalnie dwu-trzy dniowe wycieczki. Zresztą są sklepy między górkami i schroniska. Bardzo bym chciał aktywniej spędzać zimę.
Komentarze