Kupa roboty i nie ma kiedy pisać. W sobotę i niedzielę mieliśmy planowane odwiedziny. Do Basi przyjechała Basia z Paryża. Przyjechała tylko z Karoliną. Zostały u nas na dwa dni. Ale przywiozła ją znajoma. W zasadzie jej chrześnica,

a córka, mojej Basi znajomej. Potem na drugi dzień przyjechała po Basię, tą z Paryża znowu ta chrześnica ze swoją mamą czyli znajomą Basi... e... mojej Basi. Chyba nic nie pokręciłem. Tak więc mieliśmy trochę gości w domu. Ja musiałem co dzień robić grilla. Na szczęście pogoda dopisała i siedzieliśmy prawie cały czas na ogrodzie. Zrobiłem trzy ładne zdjęcia. A wczoraj za to było sporo deszczu, a nawet jak wracaliśmy to lało. Jedziemy sobie Królewską. Tam zawsze jest sznur samochodów i co kawałek światła. Zerkam we wsteczne lusterko, jedzie za mną w ulewie skuter. Tak mi przez myśl przeszło, że ciut za blisko jak na taki deszcz. No i masz, wszyscy nagle hamują, ja też. Jakieś 30 40 na liczniku,

ale ABS zaterkotał. Patrzę w lusterko, a ten skuter zaczyna się kłaść bokiem. Podjechałem jeszcze z pół metra do samego zderzaka tego z przodu i nagle łup z tyłu. Gość na skuterze wjechał mi pod samochód z tyłu. Włączyłem awaryjne. Idę patrzeć czy mu się nic nie stało. Podnosi się z ziemi i jakimś cudem kompletnie nic mu się nie stało. Skuter też ani ryski. Ja mam na zderzaku tylko taką białą rysę. Przetarłem palcem i tyle. Ponownie spytałem czy nic mu nie jest i jeszcze powiedziałem aby większą odległość zachowywał,

bo ślisko. I pojechaliśmy dalej. A w domu ciągle prace ogrodowe. I tak jak wspominałem, pewnie coś jeszcze się zepsuje. No i padło DVD w kompie. Jutro muszę kupić nowe. A rowerek po Ukrainie coraz bardziej się klaruje. Najprawdopodobniej nie pojadę sam, ale z takim gościem z forum rowerowego.

a córka, mojej Basi znajomej. Potem na drugi dzień przyjechała po Basię, tą z Paryża znowu ta chrześnica ze swoją mamą czyli znajomą Basi... e... mojej Basi. Chyba nic nie pokręciłem. Tak więc mieliśmy trochę gości w domu. Ja musiałem co dzień robić grilla. Na szczęście pogoda dopisała i siedzieliśmy prawie cały czas na ogrodzie. Zrobiłem trzy ładne zdjęcia. A wczoraj za to było sporo deszczu, a nawet jak wracaliśmy to lało. Jedziemy sobie Królewską. Tam zawsze jest sznur samochodów i co kawałek światła. Zerkam we wsteczne lusterko, jedzie za mną w ulewie skuter. Tak mi przez myśl przeszło, że ciut za blisko jak na taki deszcz. No i masz, wszyscy nagle hamują, ja też. Jakieś 30 40 na liczniku,

ale ABS zaterkotał. Patrzę w lusterko, a ten skuter zaczyna się kłaść bokiem. Podjechałem jeszcze z pół metra do samego zderzaka tego z przodu i nagle łup z tyłu. Gość na skuterze wjechał mi pod samochód z tyłu. Włączyłem awaryjne. Idę patrzeć czy mu się nic nie stało. Podnosi się z ziemi i jakimś cudem kompletnie nic mu się nie stało. Skuter też ani ryski. Ja mam na zderzaku tylko taką białą rysę. Przetarłem palcem i tyle. Ponownie spytałem czy nic mu nie jest i jeszcze powiedziałem aby większą odległość zachowywał,

bo ślisko. I pojechaliśmy dalej. A w domu ciągle prace ogrodowe. I tak jak wspominałem, pewnie coś jeszcze się zepsuje. No i padło DVD w kompie. Jutro muszę kupić nowe. A rowerek po Ukrainie coraz bardziej się klaruje. Najprawdopodobniej nie pojadę sam, ale z takim gościem z forum rowerowego.
Komentarze