Jestem już spakowany i umówiony. Wyjeżdżamy godzinę wcześniej, czyli o 7:00 rano z Saskiej. Konrad jedzie też na Ukrainę - Czarnochora, ale pieszo. Jedzie ze swoją dziewczyną i jej Ojcem. Spakowałem już wszystko. Plecak z zawartością waży mniej niż 7 kg. Mimo tego, że zabrałem nawet bieliznę termoaktywną i trochę jedzenia. Niby można wszystko kupić, ale różnie to bywa. Jak wjedziemy gdzieś w lasy. Na Pikuju czy Borżawie możemy trochę czasu spędzić. Jedzenie zajęło mniej niż kilogram. Rower odebrałem i jestem zdruzgotany. Przerzutka okazała się niestety zniszczona. Nawet trzeba było wymienić jedną ze szprych i jedno trybo z przodu. Do tego kupiłem drugi bidon. Zapasowe klocki hamulcowe i zapasowy hak. Przetestowałem rower po odebraniu, chodzi jak nowy. Ale wyszło sporo. Uff... Trochę się obawiam tego wyjazdu. Po pierwsze z powodu pogody, oby po tych upałach nie było jakichś gwałtownych zmian. Po drugie pierwszy raz jadę z kimś. Mam nadzieję, że sobie poradzę i nie będę zbytnio zostawał z tyłu.
Komentarze