Z Karpacza wyjechaliśmy około ósmej. Dziś już nie lało. Wybraliśmy trasę autostradami przez Niemcy. Całe 400 km. Ruch jednak dość spory, ale nie było w zasadzie żadnych korków, choć tam też remonty. Dotarliśmy do Świnoujścia przed 15:00 Na jakieś 100 km przed Świnoujściem też zaczęło padać. Z kwaśnymi minami i w deszczu dojechaliśmy na miejsce. Zaparkowaliśmy. Okazało się, że będziemy mieli pokój na piętrze i rowery można wnieść na taki korytarzyk przed wejście na piętro. Stoją na zewnątrz pod dachem. A co do pokoju, to standardy między górami, a morzem diametralnie się różnią. I to za cenę 10 zł większą. Pokój jest świeżo po remoncie. Tak dwa razy większy. Prysznic jest taki jak tam łazienka. Jest też jak widać WiFi Dla Basi płaski 32 calowy TV zawieszony na ścianie. I ma zdalne, a w górach nie miał. Jest aneks kuchenny, w pokoju czajnik. Ładne mebelki. Mamy nawet własny balkon. Słowem standard, tak jak powinno być. A z deszczem, zanim rozpakowaliśmy się przestało zupełnie padać i nawet zaczęło się przejaśniać. Ruszyliśmy w miasto. Przede wszystkim na obiad. Znaleźliśmy fajną knajpkę. Morze więc ryby. Ja na całego: Rekin i frytki rybne. Te frytki rybne, to fajny wynalazek. Są w takiej ziołowej panierce. Basia tradycyjnie Flondra i zwykłe frytki. Potem poszliśmy na poszukiwanie Niemieckiego piwa i dalsze zwiedzanie. To jest żenada, nigdzie nie ma Niemieckiego piwa. Jesteśmy mniej więcej 500m od granicy! Więcej tu niemieckiej mowy niż polskiej. Z Karpacza mam 5 Czeskich piw w bagażniku. Mam nadzieję, że tyle samo przywiozę stąd. Jutro wybieramy się rowerem w okolice Międzyzdrojów. Tam jest najwyższy klif w Polsce. Ma 93 metry wysokości. Na plażę nie bardzo da się iść. Tu padało prawie cztery dni bardzo intensywnie. Plaże faktycznie są zalane. Na plaży są tony muszelek, można je zbierać koparką. Niedaleko kwatery mamy też targ wzdłuż ulicy. Głównie sprzedają tam Niemcy. Piwa nie mają :( ale za to mają sery i kiełbasy. Wracając już nie zdążyłem kupić, było już nieczynne, a idąc na spacer nie chcieliśmy tego nieść. W sumie zrobiliśmy wczoraj taki obchód miastem, a potem plażą pod samą granicę i zrobiliśmy prawie 14 km pieszo.
Komentarze