Zwykle po śmierci autora wydaje się wszystkie jego dzieła. Ewentualnie wznawia. I tak od śmierci Clarka wydaje się jego książki. Teraz przeczytałem kolejną. Imperialna Ziemia Książka z 1975 Jest w niej trochę archaizmów choćby związanych z konsolami łączności.
W roku 75 już były prowadzone eksperymenty związane z telefonią komórkową. Już pojawiły się pierwsze usługi telefonii samochodowej. Oczywiście Clark w każdej chyba książce proponuje i opisuje jakąś nową technologię czy wynalazek związany z astronomią czy kosmonautyką. Tu jest pomysł radioteleskopu do poszukiwań istot pozaziemskich. Już wtedy Clark prognozował, że SETI się nie powiedzie. Jest to opowieść o ziemi w roku 2276 w pięćsetlecie dnia niepodległości. Ziemia eksploruje już niemalże cały system słoneczny. Ludzie są na stałe na księżycach gazowych olbrzymów. Kwitnie handel i zależności między ziemią, a tymi księżycami. Co jest wg mnie wartością tej książki? Spojrzenie na piękno ziemi z punktu widzenia człowieka, który nigdy na niej nie był. Nie widział nigdy innej istoty żyjącej niż człowieka. Na co dzień obcował z grawitacją pięciokrotnie mniejszą niż na ziemi. Zachwycony jest tym, że ludzie choćby potrafią podskakiwać przy takim ciążeniu. Zachwyca się zachodami i wschodami słońca. Rzeczami dla nas banalnymi. To próba pokazania, że na ziemi nie jest szaro-buro. Że zapominamy o tym w jakim wspaniałym otoczeniu żyjemy. Jak przyjazna jest dla nas sama planeta.
W roku 75 już były prowadzone eksperymenty związane z telefonią komórkową. Już pojawiły się pierwsze usługi telefonii samochodowej. Oczywiście Clark w każdej chyba książce proponuje i opisuje jakąś nową technologię czy wynalazek związany z astronomią czy kosmonautyką. Tu jest pomysł radioteleskopu do poszukiwań istot pozaziemskich. Już wtedy Clark prognozował, że SETI się nie powiedzie. Jest to opowieść o ziemi w roku 2276 w pięćsetlecie dnia niepodległości. Ziemia eksploruje już niemalże cały system słoneczny. Ludzie są na stałe na księżycach gazowych olbrzymów. Kwitnie handel i zależności między ziemią, a tymi księżycami. Co jest wg mnie wartością tej książki? Spojrzenie na piękno ziemi z punktu widzenia człowieka, który nigdy na niej nie był. Nie widział nigdy innej istoty żyjącej niż człowieka. Na co dzień obcował z grawitacją pięciokrotnie mniejszą niż na ziemi. Zachwycony jest tym, że ludzie choćby potrafią podskakiwać przy takim ciążeniu. Zachwyca się zachodami i wschodami słońca. Rzeczami dla nas banalnymi. To próba pokazania, że na ziemi nie jest szaro-buro. Że zapominamy o tym w jakim wspaniałym otoczeniu żyjemy. Jak przyjazna jest dla nas sama planeta.
Komentarze