Skończyłem czytać Chłopów. Pomijając naprawdę powalające opisy, szczególnie pór roku. Uwielbiam czytać książki które są pisane takim... nie wiem jak to nazwać. Dialektem? Tu chodzi o taką wiejską mowę. Rewelacyjnie się to czyta, aż w myślach zacząłem mówić w ten sposób. Kiedyś czytałem Zbrodnię i Karę takie bardzo stare wydanie.
Było takie tłumaczenie trochę staropolskie, a trochę z takim rosyjskim zaciągiem. Tak samo Mechaniczna Pomarańcza. Tam został stworzony specjalny dialekt. Są dwa tłumaczenia u nas. Jedno bardziej z rosyjska, a drugie bardziej z angielska. To pozwala wczuć się w klimat opisywanych czasów, zdarzeń. Tak samo jest z Chłopami. Ja zresztą strasznie się zawsze wczuwam w książkę. Na czas czytania, o ile jest zajmująca, zaczynam prawie żyć tym życiem. Kto nie czyta książek, dużo traci. Żyje tylko swoim jednym, własnym życiem. Ja żyje po tysiąckroć. Żyję tysiącem żyć na raz. Jestem wieloma osobowościami. Raz herosem, raz mordercą, czy nawet kobietą. Wczoraj byłem na łowach - zacząłem Popioły.
Było takie tłumaczenie trochę staropolskie, a trochę z takim rosyjskim zaciągiem. Tak samo Mechaniczna Pomarańcza. Tam został stworzony specjalny dialekt. Są dwa tłumaczenia u nas. Jedno bardziej z rosyjska, a drugie bardziej z angielska. To pozwala wczuć się w klimat opisywanych czasów, zdarzeń. Tak samo jest z Chłopami. Ja zresztą strasznie się zawsze wczuwam w książkę. Na czas czytania, o ile jest zajmująca, zaczynam prawie żyć tym życiem. Kto nie czyta książek, dużo traci. Żyje tylko swoim jednym, własnym życiem. Ja żyje po tysiąckroć. Żyję tysiącem żyć na raz. Jestem wieloma osobowościami. Raz herosem, raz mordercą, czy nawet kobietą. Wczoraj byłem na łowach - zacząłem Popioły.
Komentarze