Smażone truskawki

O ile w poprzednim tygodniu pogoda była taka, że świeciło słońce, było ciepło, ale w zasadzie co drugi dzień padał deszcz. To teraz od kilku dni nie leje i jest sucho i gorąco. Co prawda cały czas zapowiadają deszcz, nawet i mowa jest o burzach. Ale ani kropla nie spadła od kilku dni. No i w efekcie tamta pogoda dała bardzo obfite plony truskawek. W każdej postaci w zasadzie już je jedliśmy. Natomiast dziś poszedłem zebrać. Zebrałem dwa koszyczki, czyli znów około 5 kg. Niestety wyglądają jakby im wody brakowało. Są takie śnięte, a nie jak poprzednio soczyste. Dojrzewają również czereśnie. Są trzy rodzaje, trzy drzewa. Jedno najwcześniejsze w zasadzie zostało poświęcone na dokarmienie hodowli szpaków sąsiada. Od kilku lat co rusz nową budkę dla szpaków robi na kolejnym drzewie. Nawet kiedyś pytał czy bym nie dał jednej na czereśni. Nienormalny? Twierdzi, że dzięki temu nie zakładają gniazd pod gontami dachu, no i że będą broniły tej czereśni przed innymi stadami. Efekt jest taki, że całe drzewo aż się lepi od soku z czereśni. Na szczęście tamte dwa drzewa są późniejsze i mają większe i twardsze czereśnie. Te są niby najsmaczniejsze, ale drzewo już bardzo stare i powoli zaczyna dziczeć. Owoce są coraz mniejsze i jest ich coraz mniej.

Dziś też zabrałem się za mycie tego kamienia pod kominkiem. Tak aby już na full można było z niego korzystać. Choć już zajadaliśmy tam grilla siedząc na tym miejscu. Mimo takiego surowego, nierównego kamienia stolik i krzesła bez problemu były stabilne. Zacząłem też planować miejsce pod altankę. Basia wpadła też kiedyś na pomysł aby przy ogrodzeniu od drugiego sąsiada również posadzić szpaler iglaków. Pomysł spodobał mi się. Tym bardziej, że będzie można zlikwidować wtedy ogrodzenie. Oznacza to też, że muszę oddzielić taki pas około metra od ogrodzenia kostką, przykryć czarną folią i zasypać korą. I bardzo fajny pomysł. To kolejne miejsce gdzie zawsze miałem problem z koszeniem przy murku. Teraz będzie obrzeże z kostki więc nie będzie tego problemu. Zresztą nie bardzo wiedziałem co z tym ogrodzeniem zrobić w przyszłości. Jak większość rzeczy było źle zrobione. W zasadzie jeszcze z dziesięć lat i przewróci się na stronę sąsiada. Po prostu fundament jest źle zrobiony. Sąsiad już dawno mnie nagabywał aby je zlikwidować. Myślę, że to go ucieszy. Jutro prawdopodobnie wyznaczę teren pod altankę i otoczenie jej, tak aby ją połączyć w jedną całość z tym miejscem przy kominku. Wykoszę trawę i zaleje randupem. Wypali jej resztki i będzie można łatwiej wtedy kopać. Tak samo zrobię z tym pasem przy ogrodzeniu. Na jesieni kupię iglaki. Plan robót w zasadzie jest taki: Wyznaczyć teren, skosić, zalać randupem. Pozostałe kamienie z pod leszczyn przenieść za domek gospodarczy. Sam domek też jest w planach. Na razie jest tam sam fundament. Wszystko w swoim czasie. Jak usunę wszystko z pod leszczyn, to zacznę zam równać teren, a w zasadzie sypać pryzmę tak aby ją połączyć z tą przy kominku. Utworzy wtedy jedną całość. A! zanim zacznę kopać muszę jeszcze zlikwidować to ogrodzenie przy samym kominku i między leszczynami. Kiedyś oddzielające ogród od Szarika. Teraz już zbędne, tym bardziej, że nie planujemy zwierząt. Jak wyrównam teren i wykopię trochę. Zasypię wszystko kamieniem, aby utwardzić grunt. Potem murowanie obrzeży łącznie z murkiem/fundamentem altanki. Wymurowanie koła pod ognisko/grill wewnątrz altanki. A potem na końcu sama altanka. Na razie plany są takie aby altanka była pentagonem o bokach dwa i pół, a chyba bardziej trzy metry. Słowem pracy mam na kolejne pięć lat. I o to chodzi.

A tak w ogóle, to byłem w sobotę/niedzielę na rowerze. Przejechałem łącznie 200 km. Po sto dziennie. Pojechałem z domu przez Lanckoronę, potem zaraz za Lanckoroną w góry. Przez Koskową całym pasmem, aż do Pasma Babiej Góry i nim od miejscowości Osielec szlakiem coraz wyżej i wyżej. Do Hali Krupowej. Tam nocleg. A nazajutrz przez Policę i Mosorny Groń i Zawoję wróciłem do domu. W pierwszym dniu 13,5 godziny pedałowania non stop. W drugim 11 godzin. Zdjęć 450 właśnie powoli obrabiam. Będzie pewnie ze trzydzieści. Mam nadzieję, że uda mi się w tym tygodniu spisać relacje i wkleić tu zdjęcia z trasami.

Komentarze