Nie pojechałem na rower kilkudniowy. Z trzech powodów. Jedno, to Basia chciała abym pojechał z nią na rower. Drugie, chciałem skończyć pod kominkiem. Pod kominkiem skończyłem i bardzo się z tego cieszę. Wyewoluował kolejny pomysł, więc tak naprawdę jestem w dwóch trzecich skończenia całości tego miejsca nie licząc altanki. Którą można traktować zupełnie osobno. To jest właśnie zaleta tego,
że robi się coś samemu. Realizacja w trakcie się zmienia. Pomysł dojrzewa. Pogoda niby jest, ale nie wiadomo jak będzie, choć wygląda na to, że wyjazd by się udał. Owszem może skropił by mnie deszcz i tyle. Wycieczka z Basią się w miarę udała, poza tym, że zostałem z... za to, że droga na mapie w rzeczywistości okazała się wjazdem na łąkę. Kiedyś widocznie jak robili mapę był tam przejazd. Ale cóż taki Basia ma temperament i wymaga ode mnie perfekcji, a od siebie nic. Ogólnie pojechaliśmy aż naokoło jeziora Imielińskiego. Tłum ludzi i nie bardzo dało się tam posiedzieć. Po powrocie do domu musiałem jeszcze myjką zedrzeć resztki zaprawy z pod kominka. Jak ładnie wszystko oczyszcze w następnym tygodniu muszę zrobić zdjęcie.
że robi się coś samemu. Realizacja w trakcie się zmienia. Pomysł dojrzewa. Pogoda niby jest, ale nie wiadomo jak będzie, choć wygląda na to, że wyjazd by się udał. Owszem może skropił by mnie deszcz i tyle. Wycieczka z Basią się w miarę udała, poza tym, że zostałem z... za to, że droga na mapie w rzeczywistości okazała się wjazdem na łąkę. Kiedyś widocznie jak robili mapę był tam przejazd. Ale cóż taki Basia ma temperament i wymaga ode mnie perfekcji, a od siebie nic. Ogólnie pojechaliśmy aż naokoło jeziora Imielińskiego. Tłum ludzi i nie bardzo dało się tam posiedzieć. Po powrocie do domu musiałem jeszcze myjką zedrzeć resztki zaprawy z pod kominka. Jak ładnie wszystko oczyszcze w następnym tygodniu muszę zrobić zdjęcie.

Komentarze
... taki już jest ten internet - upubliczniony...