Rowerek w deszczu?

Wczoraj wieczorem zapakowałem rower do bagażnika, aby Basia zawiozła mnie na dworzec jadąc do pracy. Mam pociąg do Rabki o 7:45. W Rabce jest 10:10 chciałem stamtąd ruszyć rowerem na Turbacz, czerwonym szlakiem i dalej, aż do Lubania. Tam przenocować i rano dalej czerwonym. W zasadzie aż do Krynicy. Obudziłem się, a tu leje, wieje i jest do d... pogoda oczywiście. Deszcz pewnie by przeszedł. Jednak wiatr był mocny. To skutecznie mnie odstraszyło od jazdy. Wypakowałem rower, ale już nie poszedłem spać. Zabrałem się za sprzątanie tych kamieni spod leszczyn. Uprzątnąłem do 14:00 wszystko z przerwami co pół godziny na pięciominutowy deszcz. Dziś wieczorem, też zapakowałem rower do bagażnika. Mam mocne postanowienie pojechania na ten rower i zrobienia tej trasy. Co prawda na czwartek zapowiadają burze. Jeśli chciałbym zrealizować ten plan, to właśnie we czwartek będę wracał. Być może, że pojadę krócej i wrócę już we środę. Mam urlop cały tydzień. Obiecałem jednak Basi, która ma wolne od czwartku, że spędzę te wolne dni z nią.

Komentarze