Obawiałem się, że w tym roku nie będzie czereśni. Tym czasem jest ich nie do przejedzenia. Co dzień stoję na drabinie, lub wiszę na jakiejś gałęzi po pół godziny obżerając się do upadłego. Chodzę potem z brzuchem jakbym był w ciąży. Pod czereśniami trawa czerwona. Szpaki wyzdychały z przejedzenia. Nadal też są truskawki. Zaczyna się już agrest i porzeczki, a czekają mnie jeszcze maliny i ostrężyny. Nie wspomnę już o śliwkach, jabłkach i gruszkach które też się już zapowiadają. Skończył się urlop i zaczęła praca. Leniuchowałem totalnie przez ten urlop. Owszem coś tam porobiłem, gdzieś tam byłem. Ale głównie wysypiałem się do 8:00 a raz nawet do 9:00. Do dziś mam wyrzuty sumienia. Byli nawet raz u nas znajomi. Odnowiliśmy znajomości. Byliśmy nawet na Pilsku, ale o tym jak obrobię zdjęcia.
Komentarze