Nie ma to jak w straży. Słońca nie ma w d... parzy.

Wczoraj straż pożarna zrobiła pokazy z okazji dnia dziecka, a że straż jest właścicielem działki po drugiej stronie ulicy na przeciwko mojego domu. Z balkonu mogłem sobie oglądać i robić zdjęcia przez teleobiektyw. Pokazy miały symulować akcję ratunkową wypadku samochodowego. Przyciągnięto nawet starego poloneza, którego wpierw zdemolowano wyciągając rannych, a potem na dokładkę go podpalono. Następnie dzielni strażacy szybko podjechali na sygnale i zalali biednego poloneza pianą. Swoją drogą ten agregat pianotwórczy ma niezłą wydajność. Można ugasić błyskawicznie duży pożar. Konrad kierował ruchem na tej pozorowanej akcji. Nie obeszło się oczywiście bez paru problemów. W takiej akcji wpierw trzeba odłączyć akumulator w samochodzie. Jednak strażak próbujący otworzyć klapę długo się namęczył, aż puściła dopiero po paru uderzeniach toporem. Jedna jednostka przydeptała innej kołem wąż strażacki. Na szczęście była to tylko zabawa ku uciesze gawiedzi. Ćwiczenie czyni mistrza, czego życzymy nasze straży. Osobiście uważam, że straż pożarna jest chyba jedną z najbardziej zajętych i potrzebnych służb. Stawiam ich zawsze na pierwszym miejscu. Strażacy potrafią zarówno zabezpieczyć miejsce wypadku jak policja, angażują się w poszukiwania zaginionych, pomagają przy powodzi. Potrafią udzielić pomocy rannym jak lekarze. Zdejmują nawet koty z drzew. Lekarze jak i policjanci nie umieją gasić pożarów.

Komentarze

Anna Bucholc pisze…
ja nic nie rozumiem - jak to słońca nie ma jak na zdjęciach widać, że jest? Ale fajny dzień dziecka - niezapomniany - nie dość, że wąż przydeptany to jeszcze trauma z udawanego wypadku - no nie wiem. Dobrze chociaż, że pacjenci cali i zdrowi... ;)