Wczoraj postanowiliśmy nie jeść obiadu z Basią. W zamian kupiliśmy sobie w cukierni ciastka. Zjadłem cztery, aż mi było niedobrze. A kac moralny trzyma mnie jeszcze dziś. Czuje się jakbym dokonał jakiegoś przestępstwa. W ogóle dziś coś mam strasznego lenia. Noce już nie są mroźne i wypadało by zacząć murowanie podestu przy kominku, ale okropnie mi się nie chce. Inna sprawa, że co dzień coś załatwiam i wracam około 18:00 Trzeba coś zjeść, potem wypadało by posiedzieć choćby piętnaście minut. Tak robi się 19:00 i po robocie. Wczoraj się trochę zmobilizowałem i posiałem trawę w miejscach ogrodu gdzie podsypałem trochę ziemi. Głównie przy ogrodzeniu i w miejscu gdzie zasypałem powstały w tamtym roku lej krasowy. I tak obchodzę to miejsce z lękiem. A nuż mnie wciągnie! Choć nie ukrywam. Rad byłbym jakby otwarła się jakaś jaskinia. Mieć prywatną jaskinie na ogrodzie... Tak podobno powstał "szeroki aven" Któregoś dnia gospodarz wyszedł sobie na pole, patrzy a tu jaskinia. Dziś też udało mi się przegonić trochę lenia i chociaż wysprzątałem miejsce do murowania, a potem nawet umyłem samochód. Jutro będzie pewnie lało. Jutro kinowa środa. Wiem, wiem mieliśmy nie chodzić w lecie. Ale znowu są jakieś fajne filmy i trzeba zobaczyć. A z książek, to na dniach idę na wesele Boryny :) A i Carda już jestem grubo za połową. Może uda się zacząć prace kamieniarskie we czwartek.
Natomiast wieści na temat pogody nie są najlepsze. Jak nie będzie szansy na piątek, sobotę i niedzielę bez deszczu, to może chociaż w sobotę lub niedzielę tak jednodniowo skoczę sobie do Myślenic i zaliczę fajną traskę, którą obmyśliłem. Czerwonym szlakiem, aż na "Koskową Górę" i powrót żółtym. A jak będzie jeszcze czas i siły, to wjadę jeszcze na Chełm i zjadę kolejną trzecią drogą.
Natomiast wieści na temat pogody nie są najlepsze. Jak nie będzie szansy na piątek, sobotę i niedzielę bez deszczu, to może chociaż w sobotę lub niedzielę tak jednodniowo skoczę sobie do Myślenic i zaliczę fajną traskę, którą obmyśliłem. Czerwonym szlakiem, aż na "Koskową Górę" i powrót żółtym. A jak będzie jeszcze czas i siły, to wjadę jeszcze na Chełm i zjadę kolejną trzecią drogą.
Komentarze