Niewykształcony burak ze wsi.

Wczoraj wieczorem zapakowałem rower do samochodu, z tą myślą, że dziś po pracy pojadę na dworzec. Tam Basia odbierze samochód a ja pojadę pociągiem do Lanckorony. Stamtąd w dwie i pół godziny dotrę do "Koskowej Góry" Gdzieś około 20 km po niewielkich górkach, a na koniec wjazd na prawie 900 m. Trochę to wydawało się mało realne. Ale byłem zdeterminowany. Jednakże Basia cały czas odwodziła mnie od tego. Bo to zimno - istotnie rano było dziś -1. Dodatkowo molestowała mnie, że w sobotę chciałaby abym zrobił grilla, posiedzimy sobie razem, a w niedzielę chce jechać koniecznie wypróbować swój rower. Byłem nieczuły na jej prośby i groźby prawie. Rower zapakowany, plecak też, ubranie na przebranie z pracy też. Wstałem rano - szron, -1 Włączyłem kompa pogoda na kolejne dni, owszem słoneczna, ale zimno, w nocy przymrozki. Basia znowu od rana molestuje. Dodatkowo Konrad pisze matury, a jak tak pociąg nie pojedzie, trzeba go będzie zawieźć. Uległem. Co to za frajda jechać w kurtce i spać pod namiotem na mrozie na wycieczce rowerowej. Wypakowałem rower z bagażnika. Zostałem. Ale jak Basia nie pojedzie w niedziele ze mną na rower, to jej wykręcę wentylki i zjem. A rower oddam do sklepu.

Konrad wczoraj pisał matmę, podobno niezbyt łatwo było. A dziś Angielski, podobno łatwy był, choć pisał rozszerzony. Potem jeszcze pojechał na ściankę się wspinać, a teraz jeszcze do remizy na grilla. Ma chłopak zdrowie. Ale najlepsze jest, że chce ze mną jechać na rower następnym razem. Z matury została mu jeszcze historia, ale twierdzi, że jest obkuty. Mam nadzieję, że w te wakacje będzie miał luz nie będzie się uczył cały czas. Poczyta parę książek które mu podsunę i pojeździ ze mną rowerem. Wreszcie wróci do życia, a nie będzie wkuwał kompletnie zbędnej wiedzy.

Tak dziś z Piotrem na śniadaniu dyskutowaliśmy na temat jaka wiedza człowiekowi jest bardziej potrzebna, czy humanistyczna, czy techniczna. Zwykle za bardziej wykształconych ludzi uważa się osoby które znają choćby literaturę, a nie tych technicznych. Doszliśmy jednak do wniosku, że człowiek chyba bardziej powinien wiedzieć jak zbudowany jest otaczający go świat i jakimi prawami się rządzi, niż umieć zinterpretować jakiś wiersz. I mieć przeczytaną trylogię, chłopów i inne tego typu bzdety. No cóż ubolewam nad tym, że Konrad woli literaturę i Łacinę niż fizykę. Ale z drugiej strony sam teraz czytam Chłopów i inne bzdety literackie. Tyle że ja już wiem z czego składa się wszechświat, a nawet procesor. Ba! Wiem nawet co to jest "Bozon W" Znam UML, SQL, HTML i wiele innych kończących się na L :) Mimo tego, że ze mnie zwykły, niewykształcony, burak ze wsi.

Komentarze

recoleta pisze…
Po pierwsze, brawa dla syna - mądry chłopak!
Po drugie, żadna wiedza nie jest zbędna. Człowiek nigdy nie wie, co mu się w życiu przyda.
Po trzecie, humanizm to nie tylko literatura. Humanistyka to tylko interpretacja wierszy. Nic bardziej błędnego. To niezrozumienie rzeczy.
Po czwarte, wiedza praktyczna, czyli jak zbudowany jest świat jest potrzeba, jak najbardziej. I mówi Ci to córka dwóch fizyków, która wychowała się "pod" mikroskopem elektronowym. Ale człowiek musi pozostawić w mózgu miejsce na coś jeszcze. Wielcy humaniści doby renesansu byli wszechstronni. Będąc humanistą, nie można zamykać się na wiedzę techniczną; będąc człowiekiem z kręgu wiedzy praktycznej na humanistykę.
Po piąte, a gdyby dziś wyrzucić wszystkie "bzdety", o których pisałeś: książki, muzykę poważną, dzieła teatralne... to kim będziemy? Pustymi manekinami, bez wrażliwości, nieodczuwający piękna i nieczuli na jakiekolwiek wartości. Nie chciałabym żyć w takim świecie. I mówię to jako ścisłowiec, który ukończył klasę biologiczno-chemiczną, doktorat zrobił z literatury staropolskiej a zarabia z... robienia zdjęć (nigdy nie ukończyłam żadnego kursu fotograficznego!).:-) Gdybym w liceum kierowała się tym, co wtedy uważałam, że mi się przyda w życiu, to teraz bardzo bym się zdziwiła.
Nomad pisze…
Ha! uderz w stół, a nożyce się odezwą. Ja po prostu generalizuje, może prowokuje. Cenię bardzo wiedzę praktyczną, bo dzięki niej można przejść przez życie nie poobijawszy się o kanty. Ale też cenię "wiedzę" humanistyczną bo można przejść pełniej i z zachwytem przez to życie.
marko pisze…
Mam podobne zdanie co do zdobywanej wiedzy zwlaszcza przy coraz bardziej wymagajacym rynku pracy, z drugiej strony wiedza ubogaca poserza horyzonty bez wzgledu czy odbywa sie to w umyslach scislych czy humanistycznych te dwa swiaty wzajemnie wspierajac sie uzupelniaja!!!