Mimo wiatru łeb urywającego zmobilizowałem Basię i ruszyliśmy na rower. Mieliśmy jechać cały czas prawie przez las. Osłania od wiatru. Teraz Basia jest mi wdzięczna, za to, że pojechaliśmy, a nie gnuśnieliśmy przed TV. Plan był taki aby pojechać przez Puszczę Dulowską w stronę Chrzanowa. Potem dołem za Chrzanów. Tam też są fajne lasy. I znowu powrót górą nad Chrzanowem do Dulowskiej. Jednak Basia jeździ trochę wolniej niż ja mimo nowego rowerku. Trochę przeliczyłem się z jej możliwościami. Ale dojechaliśmy za Chrzanów. Nie starczyło już czasu, a w zasadzie sił Basi na objazd po tym lesie. Zarządziłem powrót. Ale wycieczka była i tak bardzo fajna. Przejechaliśmy w sumie 70 km. I tak jestem pełen podziwu dla Basi. Prawie 7 godzin jazdy.

Komentarze