Burzowo-grillowo-rowerowo

W sobotę miało być burzowo, więc nici z rowerka w stronę Babiej. Zabrałem się wiec za ogród. Zanim lunęło zdążyłem rozrobić 10 taczek zaprawy. Udało mi się zrobić naprawdę dużo jak na jeden dzień murowania. Po południu byłem wykończony, częściowo zapewne przez burzę. Była gwałtowna. Zresztą szczęście, że lunęło akurat w momencie kiedy skończyłem ostatnią porcję zaprawy i wkleiłem ostatni kamień. W pośpiechu przykrywałem wszystko brezentem. Zanim skończyłem byłem mokry jakbym wyszedł z rzeki. Lało bardzo przez jakąś godzinę. Ładnie to zaczyna wyglądać i ma się ku końcowi. Dziś siedząc z Basią na tarasie i popijając kawkę wymyśliliśmy sobie, że zasadzimy szpaler tui od drugiego sąsiada. Zlikwidujemy tym samym ogrodzenie co zresztą proponował sąsiad już kiedyś. Nie dziwię mu się, bo niezbyt ładne jest to ogrodzenie. Ja nie mam zamiaru go zmieniać. Wolałbym faktycznie się go pozbyć. Jak większość rzeczy jest źle zrobione i przechyla się na stronę sąsiada. Inna sprawa, że zostało mocno od jego strony podkopane. A po przerwie, tak siedząc na tarasie stwierdziliśmy, że skoro nie jedziemy na Babią, bo rano mieliśmy pojechać na Babią, ale zniechęciły nas zapowiedzi burz i teraz już wiemy, że w okolicach Żywca przeszła gwałtowna burza, choć na Babiej, jak patrzę na obraz archiwalny z kamery nic nie widać. Aczkolwiek jeśli idę na taką wycieczkę wolałbym iść swobodnie, a nie rozglądać się ciągle czy nie nadciąga burza. W każdym razie tak siedząc sobie na tarasie stwierdziliśmy, że jedziemy na rowerek do doliny Racławki, a potem grillujemy i byczymy się cały dzień na słońcu, o ile takie będzie. Zebraliśmy się 12:30 i pojechaliśmy. Oczywiście wracając przez Będkowską goniła nas już burza, a nawet dopadł deszcz, ale taki pyci, pyci. Ledwo co nas pokropił jak ksiądz kropidłem. Jak wróciliśmy do domu znowu wyszło piękne słońce. Zrobiłem grilla i potem spaliśmy objedzeni i opici na słońcu przez godzinę. Niestety nie udało nam się kupić ulubionego wina, a jedynie piwo. Basia - desperados. A ja kolejne z Zabierzowa. Srebrny Smok. Ten sklep w Zabierzowie, to niewyczerpalne źródło gatunków piwa. Co tam zaglądam jest jakieś nowe. Jak tak dalej pójdzie zostanę alkoholikiem. Inna sprawa, że teraz nie jestem w stanie napić się pospolitego Żywca, czy Okocimia. W porównaniu do tych z Zabierzowa to zwykłe "siuśki"


Trasa rowerowa 990353 - powered by Bikemap 

Komentarze