W sobotę jak już zakończyliśmy prace przygotowawcze do świąt. Koszenie i sprzątanie. Wybraliśmy się do pobliskiego kamieniołomu. W sobotę, no bo to jeszcze nie do końca święta - pogoda wyśmienita.
Natomiast w poniedziałek pojechaliśmy sobie pod Chrzanów. Tam są takie fajne tereny zielone. Chciałem je Basi pokazać. Spotkaliśmy miedzy innymi dwie sarny. Z czego jednej udało mi się zrobić zdjęcie. Basia chce tam pojechać na rower.
Płasko, ale fajnie do jazdy rowerem. Niestety jak to w święta. Jak tylko weszliśmy do lasu i rozpoczęliśmy spacer, zaczęło grzmieć. Chwilę potem kropić, ana koniec padać i to dość obficie. Pogoda na koniec zrobiła się fatalna. Wracaliśmy już w prawie ulewnym deszczu. Ale wycieczka i tak była fajna.
Natomiast w poniedziałek pojechaliśmy sobie pod Chrzanów. Tam są takie fajne tereny zielone. Chciałem je Basi pokazać. Spotkaliśmy miedzy innymi dwie sarny. Z czego jednej udało mi się zrobić zdjęcie. Basia chce tam pojechać na rower.
Płasko, ale fajnie do jazdy rowerem. Niestety jak to w święta. Jak tylko weszliśmy do lasu i rozpoczęliśmy spacer, zaczęło grzmieć. Chwilę potem kropić, ana koniec padać i to dość obficie. Pogoda na koniec zrobiła się fatalna. Wracaliśmy już w prawie ulewnym deszczu. Ale wycieczka i tak była fajna.


Komentarze