W sobotę sporo popracowałem na ogrodzie. Rozbiłem mur pod dawną bamą na posiadłość Szarika. W ogóle chcę tam całkowicie zlikwidować ogrodzenie. Waliłem młotem, że aż dom podskakiwał. To jest taki młot górniczy zwany Barbórką. Waży pięć kilo. Każdy beton puszcza. Ale ręce potem bolą strasznie. Rozbiłem w drobny mak. Wydłubałem z ziemi, ale zostawiłem trochę resztek, aby krety nie przechodziły. Potem umyłem rower i samochód. Zrobiłem sobie przerwę i odkurzyłem w domu. Zjadłem co nieco i poszedłem ponownie na ogród. Wykopałem kilka metrów obrzeża. Z tamtego roku zostało jeszcze przy ogródku pod balkonem i wokół domu. Trochę boję się jeszcze murować, bo w nocy temperatura spada czasami do zera.
Tą zaprawę można stosować min przy 6 stopniach. Potem wykopałem trzepak. Od niego do ogrodzenia Szarika były sznurki na pranie. Teraz ma nie być tego ogrodzenia. Przeciąłem go na pół. Przewierciłem co dwadzieścia cm. Wyszło osiem otworów. Wykopałem dołu po pół metra. Przedtem ten trzepak nie był wmurowany. Wyczyściłem trzepak z rdzy. Pomalowałem górną część. Rozrobiłem zaprawę. Wsypałem do dołów pokruszone resztki podmurówki z ogrodzenia. Zalałem tą zaprawą ustawiwszy wpierw połówki trzepaka. Wsypane kamienie dobrze trzymają je w pionie. Nie trzeba więc podpierać dodatkowo. Na koniec jak już zaczęło się robić szarawo, pomalowałem dolną część. Będzie trzeba jeszcze drugi raz pociągnąć farbą w poniedziałek i można rozpinać sznurki. Będzie osiem czterometrowych i ewentualnie jeszcze można przeciągnąć dwa do orzecha. Ale tyle spokojnie starczy na duże pranie. Trzepak wkopałem tak aby sznurki były na wysokości 180 cm. Dzięki temu będzie wystarczająco wysoko aby nie włóczyło się po ziemi, a na tyle nisko aby bez problemu powiesić. Uwielbiam tak pracowicie spędzony dzień, choć przyznam korciło mnie aby pojechać na rower w ten weekend.
A z przyjemniejszych rzeczy... Doczytałem wreszcie "Idiotę" Dostojewskiego. A w zasadzie dosłuchałem. W tamtym roku czytałem i po dwóch częściach porzuciłem na rzecz innych książek. Teraz dosłuchałem do końca. Nie zafascynowała mnie, choć trzeba przyznać, że dobra pozycja.
Tą zaprawę można stosować min przy 6 stopniach. Potem wykopałem trzepak. Od niego do ogrodzenia Szarika były sznurki na pranie. Teraz ma nie być tego ogrodzenia. Przeciąłem go na pół. Przewierciłem co dwadzieścia cm. Wyszło osiem otworów. Wykopałem dołu po pół metra. Przedtem ten trzepak nie był wmurowany. Wyczyściłem trzepak z rdzy. Pomalowałem górną część. Rozrobiłem zaprawę. Wsypałem do dołów pokruszone resztki podmurówki z ogrodzenia. Zalałem tą zaprawą ustawiwszy wpierw połówki trzepaka. Wsypane kamienie dobrze trzymają je w pionie. Nie trzeba więc podpierać dodatkowo. Na koniec jak już zaczęło się robić szarawo, pomalowałem dolną część. Będzie trzeba jeszcze drugi raz pociągnąć farbą w poniedziałek i można rozpinać sznurki. Będzie osiem czterometrowych i ewentualnie jeszcze można przeciągnąć dwa do orzecha. Ale tyle spokojnie starczy na duże pranie. Trzepak wkopałem tak aby sznurki były na wysokości 180 cm. Dzięki temu będzie wystarczająco wysoko aby nie włóczyło się po ziemi, a na tyle nisko aby bez problemu powiesić. Uwielbiam tak pracowicie spędzony dzień, choć przyznam korciło mnie aby pojechać na rower w ten weekend.A z przyjemniejszych rzeczy... Doczytałem wreszcie "Idiotę" Dostojewskiego. A w zasadzie dosłuchałem. W tamtym roku czytałem i po dwóch częściach porzuciłem na rzecz innych książek. Teraz dosłuchałem do końca. Nie zafascynowała mnie, choć trzeba przyznać, że dobra pozycja.
Komentarze