Planowałem jechać w soboto-niedzielę na rower w górki-pagórki. Zaplanowałem trasę w okolicę Babiej Góry. Niestety po parku narodowym nie można jeździć. Nie zamierzałem wjeżdżać na Babią Górę na szczyt, ale do schroniska. Chciałem jechać od Myślenic wszystkimi pagórkami. Tak mi się marzyło. Ze schroniska chciałem już podejść pieszo. Niestety wiatr urywający łeb pokrzyżował plany. A zresztą temperatura też spadła poniżej komfortowej do jazdy. Niewygodnie jeździ się w kurtce. Kurtka i długie spodnie została zresztą wyprana dokładnie i nie chciałbym kolejny raz jej już brudzić. Ma być lato i jeździ się w krótkich gaciach i podkoszulku. Trochę mnie irytuje ten zakaz z parkiem narodowym. Po Ojcowie jeżdżę jak chcę i nikt nigdy nie zwrócił mi uwagi i nie skarżył się. Rozumiem pojazdy spalinowe, ale rower ?!? Najbardziej ten zakaz irytuje w Bieszczadach. Stąd moja jazda na Ukrainę. No w każdym razie nigdzie nie pojechałem z uwagi na pogodę. Dziś zresztą po pięknym poranku gdzie było z Krakowa widać doskonale Tatry, ta... jest takie miejsce na drodze jak jadę do pracy niedaleko przed rondem Ofiar Katynia. Tym które jest w remoncie. Zastanawiam się czy z wiaduktu będą widoczne jak skończą. Poranek był słoneczny i na tym się skończyło. Po pracy zaczął siąpić deszcz i pogoda nadal jest paskudna, a na dodatek zimno. Po pracy pojechałem oddać krew w przekonaniu i znowu nic z tego. Pewnie znowu leukocyty, czy eozynofile, albo jeszcze coś innego. Okazało się jednak, że wszystko ok. Ucieszyło mnie to niezmiernie. Na sali byłem samiuteńki. Tak jakoś się złożyło. Zakleiłem rękę, odebrałem czekolady i pojechałem po Basię do galerii. A na koniec mi się przypomniało, że zmontowałem film z ubiegłotygodniowej wycieczki. Nic specjalnego, taki film drogi. Po prostu chce mieć pamiątkę z trasy którą pokonałem i tyle.
Komentarze