Już jestem na urlopie. Miałem być w drodze na rowerze, ale po pierwsze w drodze z pracy było oberwanie chmury. Teraz już nie pada, ale jest mokro i zimno. Po drugie ma padać też intensywnie jutro. Ma być przymrozek w nocy. Do tego coś mnie wczoraj zaczęło zbierać. Profilaktycznie biorę fervex. Z drugiej strony mam urlop przez cały tydzień. Zresztą zweryfikowałem trasę i stwierdziłem, że jeśli po pracy pojadę, to nie jestem w stanie dotrzeć przed zmrokiem do jakiegoś miejsca rozsądnego noclegu. Muszę dotrzeć daleko za Lanckoronę i dopiero tam wjechać w góry. Chcę pojechać szczytami w stronę Babiej Góry. Jeśli nie wpuszczą mnie do parku, to objadę Babią prawdopodobnie po Słowacji. Jeśli mnie wpuszczą, to wjadę pod schronisko i wejdę sobie pieszo na Babią. Potem dalej w okolice Żywca. Tam, zobaczę jak będę się czuł i jaka będzie pogoda. Może pojadę dalej. Może wrócę pociągiem, a może rowerem. Zobaczymy. Nic na siłę. Może też się okazać, że nigdzie nie pojadę, bo pogoda, albo przeziębienie. Tradycyjnie zawsze jak wybieram się na rowerową wycieczkę z namiotem, to leje i jest burzowo. No wyjątkiem był Lubań, ale to nie do końca się liczy, bo była prawie jeszcze zima.
Komentarze