Kino za dwie dychy

Już w tamtym roku słyszałem, że zrobiono film na podstawie książki Długi marsz Od dawna miałem ochotę go oglądnąć. U nas pojawił się dopiero teraz. Mieliśmy nie chodzić już do kina. Mieliśmy zrobić sobie przerwę. Ale nie mogłem przegapić tego filmu. Poszliśmy więc jak co środę. Znowu jeden bilet darmo. Książka jest bardzo przygodowa można by rzec. Pozbawiona męczeństwa, a pełna optymizmu. Film też taki jest. To pierwszy chyba taki film traktujący o Polsce. Pokazujący ją w taki sposób. To znaczy nie samą Polskę. Po prostu głównymi bohaterami są tam Polacy. Opowiada o naszych dziejach i na koniec człowiek nie ma ochoty się powiesić, a wręcz przeciwnie jest dumny i pełen nadziei i optymizmu. W filmie oczywiści nie zmieściło się wiele wątków tych które są w książce. Nie ma całej podróży pociągiem na Syberię. Pominięte jest to dzięki czemu tak naprawdę uciekli i komu to zawdzięczają. Nie ma spotkania z człowiekiem śniegu. Czytając książkę, oglądaniem trochę się zawiodłem. Na koniec pokazana jest epizodyczna historia obalenia komunizmu i spotkanie z żoną. Zresztą padają ważne słowa w tym filmie i jest to jedyne chyba takie emocjonalne przesłanie tego filmu. Nie pamiętam już z książki czy miało to miejsce. Ale na początku żona bohatera zmuszona torturami świadczy przeciwko niemu. I potem główny bohater mówi do towarzysza podróży, że musi wrócić aby wybaczyć żonie. Bo ona sama sobie tego nie wybaczy. Basia płakała rzewnymi łzami na tym filmie co chwila. Ja sam, na koniec wzruszyłem się bardzo i siłą powstrzymywałem łzy. Były to łzy dumy z tego, że mój ziomek tego dokonał. Bardziej dumny z tego, że przeżył niż z tego, że legł za Honor, Boga i Ojczyznę.

Komentarze