Przeczytałem Trans-Atlantyk Witkacy podoba mi się bardziej niż Gombrowicz. Choć muszę przyznać, że Ferdydurke podobało mi się kiedyś bardzo. Tu też jest trochę ferdydurkowo. Na koniec nawet wskakują sobie na barana. Te ostatnie karty.
Gdzie są zamknięci w piwnicy i dźgają się ostrogami dobrze obrazują społeczeństwo kierujące się jakimiś niezrozumiałymi zasadami w imię przekonań, tradycji. Wzajemnie się pilnujących na przekór temu co wewnętrznie myślą i co powinno być oczywiste. Każdy z nich myśli o wspaniałej wolności i walczy o nią uwięziwszy innych. Sam zresztą też będąc dobrowolnym więźniem. Szkoda tylko, że Gombrowicz pisał lokalnie. Wytykał nasze wady i co najwyżej wady emigracji. Szkoda, że nie zdobył się na bardziej globalną krytykę, choć przyznać trzeba jest to ponadczasowe. Pewne fragmenty tej książki niestety zrozumiałem dopiero po rozmowie z Konradem. Ciekawy bardzo jest wątek Synczyzny w przeciwwadze do Ojczyzny. Ten można uznać za bardziej globalny. Takie rozważania o przynależności do danego miejsca które ograniczają. Sam zawsze twierdzę, że bardziej ze mnie kosmopolita niż patriota.
Gdzie są zamknięci w piwnicy i dźgają się ostrogami dobrze obrazują społeczeństwo kierujące się jakimiś niezrozumiałymi zasadami w imię przekonań, tradycji. Wzajemnie się pilnujących na przekór temu co wewnętrznie myślą i co powinno być oczywiste. Każdy z nich myśli o wspaniałej wolności i walczy o nią uwięziwszy innych. Sam zresztą też będąc dobrowolnym więźniem. Szkoda tylko, że Gombrowicz pisał lokalnie. Wytykał nasze wady i co najwyżej wady emigracji. Szkoda, że nie zdobył się na bardziej globalną krytykę, choć przyznać trzeba jest to ponadczasowe. Pewne fragmenty tej książki niestety zrozumiałem dopiero po rozmowie z Konradem. Ciekawy bardzo jest wątek Synczyzny w przeciwwadze do Ojczyzny. Ten można uznać za bardziej globalny. Takie rozważania o przynależności do danego miejsca które ograniczają. Sam zawsze twierdzę, że bardziej ze mnie kosmopolita niż patriota.
Komentarze