A może by tak chińszczyznę?

Coś niedobrego dzieje się z Szarikiem. Pies ma prawie 14 lat albo więcej. W zasadzie dokładnie nie wiem. A to wilk rasowy. Takie psy długo nie żyją. Staruszek już z niego. Od tamtego roku jest już prawie głuchy i ślepy. Pozostał mu praktycznie tylko węch. A tej zimy już kompletnie zdziadział. Przedtem chodził za mną krok w krok. Teraz jak idę na koniec ogrodu kilka razy, bo np coś wywożę, to idzie, owszem, ale tylko raz. Za drugim razem już zostaje i z bramki na mnie spogląda. Tylne łapy czasami mu się zaplatają i potyka się. Żal patrzeć. A ostatnimi dni praktycznie przestał jeść. Już nawet nie chce tych wędzonych nóg jeść. Dziś kupiłem mu takie mokre jedzenie w puszce. Wygląda i pachnie tak smakowicie, że sam miałem ochotę. Na szczęście jak dałem mu do miski i stałem przy nim. Zjadł prawie połowę tej puszki. Cała ma ponad kilogram. Jutro muszę kupić kilka takich puszek. Co prawda taka karma kosztuje znacznie więcej, ale wszystko wskazuje na to, że niewiele już mu zostało. Choć to nie mój pies i niechciany przeze mnie, ale tyle mogę dla niego zrobić. Boję się jednak, że to jego ostatnie dni.


Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad nowym samochodem. To moje zastanawianie się pewnie potrwa kilka lat. Choć być może takim impulsem będzie pewnie moment w którym Konrad zrobi prawo jazdy. Obecny dostanie się jemu, a ja kupię inny. Myślę i mocno zastanawiam się nad SUV-em choć do tej pory byłem bardzo przeciwny takim samochodom. Właściciele ich mnie irytowali, zasłaniając przestrzeń na drodze przede mną. Zawsze wydawała mi się potrzeba posiadania takiego samochodu głupotą i zwykła fanaberią. Ale ostatnio pomyślałem sobie, że skoro oni mi zasłaniają widok na drodze, to ja też będę. Dodatkowo w tamtym roku często jeździłem po Konrada do Zimnego Dołu. Jedyna rozsądna droga tam, to 500m przez las wyboistą drogą. Po za tym musiałem zabrać Crash-Pada. (To taki wielki materac składany) i rower. Aby zmieścić to wszystko do bagażnika. Muszę odkręcić każdorazowo przednie koło od roweru. (mam sedana) Do takiego SUV-a powinno wejść to wszystko bez walki, no i przez las mogę przejechać bez problemu. Do tej pory były dwie propozycje Quaskhai czy jak mu tam i BMW ileśtam. Dziś doszedł KIA Sportage. Chyba tak się to pisze. Tani samochód jak na tego typu. I na dodatek ma 7-letnią gwarancję. Basia nawet sobie w nim posiedziała i pokręciła kierownicą. Oglądaliśmy go w Galerii. Estetyczny z wyglądu. Ma tylko jedną wadę - to KIA. Jakaś chińszczyzna chyba. Ale ostatnio słyszałem, że znane marki schodzą na psy i robią coraz bardziej awaryjne samochody. Natomiast te wschodzące, jak KIA, Hiunday i inne chińszczyzny zaczynają robić coraz bardziej porządne samochody. Może faktycznie? Jednego tylko nigdy na pewno nie kupię. Żadnego fiata. To chyba taki uraz z życia w socjalizmie przez wiele lat. Po za tym są paskudne z wyglądu. W zasadzie każdy jest pokraczny. No może Marea jako tako wygląda, ale np Punto wygląda jak latające żelazko. Po za tym nie cierpię małych ciasnych blasznych puszek.

Komentarze