Jestem w telewizji!

Wybraliśmy się w sobotę na narty, choć z niewielkim ociąganiem. Za oknem było szaro-buro. Basia nawet w pewnym momencie stwierdziła, że nie jedziemy, bo wieje i jest strasznie nieprzyjemnie. Wyszedłem na zewnątrz i moje zdanie było bardziej optymistyczne na panujące warunki. Aczkolwiek pogoda była istotnie mało zachęcająca. Zebraliśmy się jednak i ruszyli. Dość późno. Dopiero po 12:00. Tam jedzie się około półtorej godziny, a ratrakują stok o 16:00. Po drodze przed Myślenicami pomyśleliśmy aby sprawdzić tą górę Chełm skoro jest tak późno. Jakby okazała się przyzwoita do jazdy. Można by tam jeździć. Jest dwa razy bliżej. Podjechaliśmy pod wyciąg, a tu pustki. Nieczynne. Trochę mnie to zirytowało. Późno już, a my jeszcze straciliśmy jakieś 15 min. Wyjechaliśmy znowu na zakopiankę i zaczęło się przejaśniać. Jak dotarliśmy na Śnieżnicę słońce już mocno świeciło. Zrobiło się błękitne niebo. Przy kasie zaczepił mnie młodzieniec i zagadnął czy chcę kupić bilety ważne do 16:00. Takie kosztują dwa 140 zł wraz z kaucją 10 za jeden. On chciał sprzedać za 100 zł. Do tego dołożył jeszcze bony na dwa posiłki. Wziąłem. Czemu nie. Dzięki temu jazda wyszła 80 zł, bo jeszcze odzyskałem zwrot za karty, no i posiłek. Skorzystaliśmy z niego na koniec. Basia oczywiście nie wzięła prawa jazdy. Więc z wdzięczności za to, że ja nie mogę napić się piwa kupiłem jej grzane wino. Basia ma wreszcie google z prawdziwego zdarzenia i poprosiłem ją o to aby mnie sfilmowała podczas jazdy doczepiając kamerę do jej gogli. Nie obyło się jednak bez pretensji i złości, że musi jechać z przypiętą kamerą i mnie filmować. Czasami naprawdę jest mi przykro, że nie jest zdolna do żadnego nawet minimalnego poświęcenia w stosunku do mnie. Wytrzymała dwa zjazdy. Cóż udało mi się z tego sklecić jaki-taki filmik. Okazało się też, że od kasku odkleiła się kamera. Dobrze, że wcześniej to spostrzegłem, bo mogłem ją zgubić. Do kitu ten klej. Ale i tak z googli jest stabilniejszy obraz.

W sobotę poszedłem spać o 20:30 ostatnio co dzień chodzę spać po 12:00 w nocy, a wstaję 5:25 w końcu musiałem się wyspać. Mimo wszystko nie czuję się wypoczęty. Dziś dla odmiany ja poświęcam cały dzień dla Basi mimo tego, że mógłbym pójść gdzieś na spacer, bo pogoda przepiękna.

Komentarze

recoleta pisze…
"Uwielbiam" takie leżące po środku trasy zwłoki. Czasami mnie kusi, żeby po nich przejechać... nie pojmuję, czy ludzie wyjeżdżając na narty zostawiają mózgi w domach?